28 Października 2008

O trzęsących się portkach

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 09:58

Mój wspaniały, niestety nieżyjący już, profesor od polskiego, zwykł mawiać, że tylko idioci się nie boją. Strach ludzka rzecz, nie trzeba się wstydzić przyspieszonej akcji serca – ponoć chroni nas przed niebezpieczeństwem. Tylko mnie na przykład prowadzi do zidiocenia…

Fobie, rzecz wiadoma, do leczenia się nadają i nic zdrowego w nich nie ma – ja mam klaustrofobię więc pożyteczne łączę z bezpiecznym i po schodach łażę na siódme piętro zamiast do windy wsiadać. Ale ile można mieć fobii????

Takie na przykład biegówki czy rolki – piękna sprawa – ja do sportu i wysiłku jak erotoman do kamasutry, więc mogę godzinami siódmy pot z siebie wyciskać. Prężysz mięśnie, łapiesz dramatycznie oddech, drzesz się pod górkę, życie tętni ci w uszach. I bum – trzeba z górki. Gagatka odpada bo nabieranie prędkości powoduje, że nogi mam jak auszpik a serce poza horyzontem i w drzazgach, modlę się tylko żeby jak najszybciej upaść. Największą górkę w mojej historii na rolkach zaliczyłam tylko dzięki najlepszemu druhowi świata, który mnie za gacie trzymał i hamował za dwoje :)

Potem są wyciągi narciarskie. Snowobard jest dla mnie mega zabawą, ale z kolei tylko w dół. Orczyk to największe narzędzie zbrodni na ofiarach losu – oczami wyobraźni widzę te ociekające krwią pręty i mój złamany kark, całkiem uroczy zazwyczaj. Krzesełkowe nie lepsze, za wyjątkiem austriackich może, co jadą niczym bentley’e. W zeszłym roku w Karkonoszach w trzech kolejnych jazdach spadłam na głowę, ręka mi została w siodełku i pojechała dalej, a na koniec zawisłam na 15 minut w awarii. Czwarta jazda się oczywiście nie odbyła.

No i właśnie wróciłam z kolejnej ścieżki terroru i grozy. Luby mnie wziął na 3 dni w dzikie słowackie góry, gdzie żyją… niedźwiedzie. Każdy odgłos spadające liścia (jesienią!!!), każdy odcisk buta na błocie, każde strzyknięcie gałęzi miksowało mój mózg na wióry. Nie mieliśmy namiotu więc sen w śpiworze pośrodku lasu pełnego krwiożerczych bestii był możliwy jedynie w stanie totalnego alkoholowego upojenia, które u mnie zwykle trwa nie dłużej niż dwie godziny.

Oprócz niedźwiedzi, dostaję małpiego rozumu na widok kogutów, krów i psów. Wilka nie widziałam, więc nie wiem, ale jak mi coś zawyje pod oknem to będę strzelać (ostrzeżenie dla zalotników).

I co tu robić? Pić wiecznie nie mogę, bo mnie wątroba zabije, nie niedźwiedź.

2 komentarzy »

  1. komentarz: by anoriell 28.10.2008 16:33  

    Ale krów? Przecież one trawożerne są ;)

  2. komentarz: by inowi 06.11.2008 15:05  

    O jakich tu trzęsących się portkach mowa? Ja tu widzę spanie w śpiworze bez namiotu w środku obcego lasu :O Szapoba ;)
    No chyba, że napój aż tak znieczula?…
    Pozdr

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>