O trzęsących się portkach
Mój wspaniały, niestety nieżyjący już, profesor od polskiego, zwykł mawiać, że tylko idioci się nie boją. Strach ludzka rzecz, nie trzeba się wstydzić przyspieszonej akcji serca – ponoć chroni nas przed niebezpieczeństwem. Tylko mnie na przykład prowadzi do zidiocenia…
Fobie, rzecz wiadoma, do leczenia się nadają i nic zdrowego w nich nie ma – ja mam klaustrofobię więc pożyteczne łączę z bezpiecznym i po schodach łażę na siódme piętro zamiast do windy wsiadać. Ale ile można mieć fobii????
Takie na przykład biegówki czy rolki – piękna sprawa – ja do sportu i wysiłku jak erotoman do kamasutry, więc mogę godzinami siódmy pot z siebie wyciskać. Prężysz mięśnie, łapiesz dramatycznie oddech, drzesz się pod górkę, życie tętni ci w uszach. I bum – trzeba z górki. Gagatka odpada bo nabieranie prędkości powoduje, że nogi mam jak auszpik a serce poza horyzontem i w drzazgach, modlę się tylko żeby jak najszybciej upaść. Największą górkę w mojej historii na rolkach zaliczyłam tylko dzięki najlepszemu druhowi świata, który mnie za gacie trzymał i hamował za dwoje
Potem są wyciągi narciarskie. Snowobard jest dla mnie mega zabawą, ale z kolei tylko w dół. Orczyk to największe narzędzie zbrodni na ofiarach losu – oczami wyobraźni widzę te ociekające krwią pręty i mój złamany kark, całkiem uroczy zazwyczaj. Krzesełkowe nie lepsze, za wyjątkiem austriackich może, co jadą niczym bentley’e. W zeszłym roku w Karkonoszach w trzech kolejnych jazdach spadłam na głowę, ręka mi została w siodełku i pojechała dalej, a na koniec zawisłam na 15 minut w awarii. Czwarta jazda się oczywiście nie odbyła.
No i właśnie wróciłam z kolejnej ścieżki terroru i grozy. Luby mnie wziął na 3 dni w dzikie słowackie góry, gdzie żyją… niedźwiedzie. Każdy odgłos spadające liścia (jesienią!!!), każdy odcisk buta na błocie, każde strzyknięcie gałęzi miksowało mój mózg na wióry. Nie mieliśmy namiotu więc sen w śpiworze pośrodku lasu pełnego krwiożerczych bestii był możliwy jedynie w stanie totalnego alkoholowego upojenia, które u mnie zwykle trwa nie dłużej niż dwie godziny.
Oprócz niedźwiedzi, dostaję małpiego rozumu na widok kogutów, krów i psów. Wilka nie widziałam, więc nie wiem, ale jak mi coś zawyje pod oknem to będę strzelać (ostrzeżenie dla zalotników).
I co tu robić? Pić wiecznie nie mogę, bo mnie wątroba zabije, nie niedźwiedź.
komentarz: by anoriell 28.10.2008 16:33
Ale krów? Przecież one trawożerne są
komentarz: by inowi 06.11.2008 15:05
O jakich tu trzęsących się portkach mowa? Ja tu widzę spanie w śpiworze bez namiotu w środku obcego lasu :O Szapoba
No chyba, że napój aż tak znieczula?…
Pozdr