30 Października 2008

o pani, która marzenia swe spełniła

autor: Asia, dział: Kobiety w biznesie, godz. 23:53

W naszym przykurzonym nieco poczcie kobiet niezwykłych dziś czas na przedstawicielkę nacji polskiej. Na panią, która sporej gromadce młodych czytelników przewróciła świat do góry nogami.
Każda uczciwa historia powinna się rozpocząć od standardowego „za siedmioma górami, za siedmioma rzekami” (czego symbolikę pan Propp ładnie w książce swej wytłumaczył. Ale nie o Proppie dziś mowa będzie). Ewentualnie może się zaczynać od „była sobie blond dziewczynka, z blond warkoczykami, okularkami, niebieskimi oczkami, grzeczna nad podziw i zdolna jak rzadko. Słowem prymuska i pociecha dla rodziców”. Wersji drugiej trzymać się będziemy.
Prymuska przeskoczyła kolejne szczeble edukacji, na studia poszła na medycynę, uczelnię skończyła, wyszła za mąż i rozpoczął się kierat. Szara codzienna rzeczywistość. Pobudka, do pracy, po pracy do domu, obiad, kapcie i przed telewizor bądź z książką na kanapę. W weekendy na zakupy do IKEI. Lata mijały.
Pewnego dnia nasza bohaterka zdała sobie sprawę z tego, że życie jej przez palce przecieka i że obecny tryb nomen omen życia absolutnie jej nie odpowiada. Miała wówczas około trzydziestu lat.

W bajkach o wydźwięku pedagogicznym nasza prymuska zacisnęłaby zapewne usta w wąską linijkę i poświęciła się na ołtarzu dobra wspólnego. Ale życie to nie je bajka.

Madzik zrobiła rzecz znacznie lepszą. Zaczęła rozwijać swoje zainteresowania, a hobby jak na niewiastę miała dość nietypowe. Jakaś krav- maga, sztuki walki, strzelanie. Wyleczyła sobie oczka, bo umówmy się w takim hobby okularki na nosie raczej przeszkadzają. Poznała ludzi w wieku odpowiednim, dla których możliwość ponaparzania z Glocka jest przyjemnością wyższego rzędu niż kupowanie kolejnego dywanika we wspomnianej wyżej IKEI. Zaczęła skakać ze spadochronem (żałując szczerze że z pułapu bodaj 10 km w Polsce skaczą tylko panowie z Gromu. Albo inszego oddziału specjalnego) nadrabiając intensywnie „stracone” lata. W życie rodzinne i uczuciowe naszej bohaterki przez dyskrecję wnikać nie będziemy, ale i tam się polepszyło.

Przy okazji zaczęła pisać książki, niezłe książki i pasją swą zaraziła czytelników.
Czas chyba zdradzić personalia naszej bohaterki – Magdalena Kozak. Autorka trylogii „Nocarz”, „Renegat” i „Nikt” (premiera „Nikta” jutro). Namacalny dowód na to, że polska współczesna literatura może być pełnokrwista*, żywa, wciągająca i nie roztrząsająca zanadto tematów egzystencjalnych. Wielbicieli kina moralnego niepokoju prosimy o odpuszczenie sobie tego tematu, choć w zasadzie rozterki Vespera z tomu drugiego niosą przesłanie nieobce rzeczonej działce kinematografii.

Na czym polega przewracanie ludziom świata do góry nogami można się przekonać, zaglądając na forum nocarz.pl ewentualnie przyglądając się nocarskim manewrom na co większych fantastycznych konwentach. Zjeżdża się ekipa płci obojga w odpowiednim umundurowaniu, oprzyrządowaniu, z ASG (chyyyba) i mają niezłą zabawę. Takie LARPy (na potrzeby własne) bądź nie LARPy a skrócone scenki teatralne (na potrzeby widzów). Jak dla mnie – bomba. Przy okazji uczą się udzielać pierwszej pomocy oraz zdobywają inną wiedzę z zakresu elementarza wywiadowcy. I jak to Magda Kozak na jednym ze spotkań autorskich przyznała, właśnie ta działalność jest dla niej największą nagrodą, dowodem na to, że warto zmieniać coś w swoim życiu, warto podążać za marzeniami.
No i jednak zrobiła mi się bajka z morałem.

W każdym razie najbliższą okazją spotkania autorki, nocarzy i renegatów będzie lubelski Falkon. Można zadać autorce pytanie, zdobyć autograf na książce, ba, nawet napić się z nią piwa. Have fun.

*- w obliczu tego, że cykl traktuje o wampirach powiedzmy że sformułowanie to niesie z sobą lekką dwuznaczność

3 komentarzy »

  1. komentarz: by Misiek 31.10.2008 17:05  

    Witam,
    nie mam bladego pojęcia co obecnie znajduje się pod adresem http://www.falkon.prv.pl, ale od co najmniej roku poprawny adres to http://www.falkon.konwent.pl. To raz. A dwa, że jak wskazuje adres, który zresztą został użyty, nazwa konwentu to Falkon. K nie C. Nazwa nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek ptaszkiem, a ‘kon’ jest zwyczajową końcówką używaną w nazwach polskich zlotów miłośników fantastyki i nie tylko. „Fal” zaś nie ma źródła u – jak już pisałem – żadnego ptaszka, a jest skrótem od słów „Fantastyczny Atak Lublina”.
    W imieniu organizatorów tegorocznego konwentu Falkon będę wdzięczny za zmianę adresu na właściwy, coby wszyscy chętni do poznania Magdy, mogli trafić we właściwe miejsce :-)

    I na koniec… zapraszam na FALKON 2008!

  2. komentarz: by Asia 01.11.2008 00:30  

    ajjjj, tak to jest jak się wieczorami bloga pisze ;)
    już poprawiam ;)

  3. komentarz: by Misiek 03.11.2008 13:50  

    Dziękuję i ponownie zapraszam na nasz konwent :-)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>