16 Listopada 2008

Borejkowie po raz osiemnasty

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:55

Wierni fani płci obojga, wielbiący (bez)krytycznie guruę swoją doczekali się kolejnego tomu sagi o Borejkach.
Co takiego jest w tej Jeżycjadzie, że mimo iż pisana dla dorastających panienek, to jednak kochają ją i nastolatki, i mamy nastolatek, i babcie, i ciocie, ba - nawet wujkowie, jak dobrze poszukać? (Osobiście znam co najmniej dwóch panów przyznających się do czytania Musierowicz) Prawdę mówiąc cholera wie. Mówi się, że chodzi o to ciepło, życzliwość wzajemną i ogólny borejkowski klimat. Tymczasem na gazetowym forum poświęconym twórczości MM, które lurkuję zawzięcie od dłuższego czasu, dziewczyny udzielające się w dyskusji wypunktowały, że legendarne borejkowskie ciepło jest zwykłą ściemą i że w zasadzie patologia goni tam patologię. Zarzucając Borejkom powierzchowność, wywyższanie się nad innymi mieszkańcami Poznania, niekomunikatywność, braki w empatii forumowiczki nie pozostawiły suchej nitki także na MM, wyłapując z żelazną konsekwencją liczne niekonsekwencje, błędy rzeczowe, omyłki pisarskie oraz brak logiki w prowadzeniu postaci.
Zarzuty dotyczące nieprawdopodobnego wieku bohaterek i ich rodziców (z klasycznym przykładem Belli i Robrojka) przez grzeczność pominę.

I naprawdę miałam dużą radochę, czytając forum w ostatnich dniach. Znęcanie się nad poprzednimi tomami cyklu - a oddając sprawiedliwość, nie uważam np. “Czarnej polewki” za powieść udaną - z równoległym odgrażaniem się, że za nic w świecie nie kupią kolejnego tomu, poczekają aż będzie w bibliotekach ewentualnie, bowiem Musierowicz poszła w komercję i forumowa brać nie będzie wstrętnej kapitalistce dokładać się do majątku.
Po czym okazało się, że niektóre szczęściary dorwały książkę dzień przed premierą.
I się zaczęło.
Z jednej strony błagania o streszczenie, spoilery, zdradzenie tajemnic, wyjaśnienie wątpliwości. Z drugiej zachwyt nad książką i nad powrotem Musierowicz do formy, jak najbardziej słuszny dodam na stronie, bowiem “Sprężyna” jej się udała.
I w efekcie pospolite ruszenie, najazd na okoliczne księgarnie, kupno powieści, błyskawiczna lektura i… dołączenie do forumowych zachwytów.
Jeśli zgromadzone tam stado wiedźm, życzliwych autorce, ale czepialskich że uchowaj Panie przede wszystkim znęca się nad ilustracjami, to znaczy że jest nieźle.

Tak z ciekawości, a Wy czytacie jeszcze Jeżycjadę?

PS. Mnie i tak najbardziej wkurza ten cholerny numerek na grzbiecie książki. Grrrrrrr….

Liczba komentarzy: 4 »

  1. Komentarz: autor Ika 17.11.2008 12:26  

    Czytam, chyba pierwszą dorwałam jak miałam jakieś niskie “naście” lat. Mimo, że już dawno przestałam wierzyć w takie bajki chętnie przeczytam kolejny tom. Niestety te ostatnie to były takie sobie, jeden gorszy od drugiego. Zobaczymy czy ten będzie faktycznie taki wyjątkowy… ;-)
    To zabieram się za pisanie listu do Świętego Mikołaja ;-)

  2. Komentarz: autor Asia 17.11.2008 17:47  

    Iko, czy aż taki wyjątkowy to trudno powiedzieć, poziomu Kwiatu Kalafiora czy Opium… na pewno nie osiąga.
    Ale po “Czarnej polewce” najnowsza powieść jest naprawdę miłym powrotem do korzeni ;)

  3. Komentarz: autor gagatka 17.11.2008 19:02  

    No ja już się zdążyłam zniechęcić chyba po jedenastym tomie - mam wrażenie że lepiej schodzić ze sceny rzeczywiście niepokonanym a nie tak dziadzieć, za przeproszeniem wszystkich fanów.
    Kwiat kalafiora rulez!

  4. Komentarz: autor Asia 26.11.2008 00:23  

    ojj tak, Kwiat rządzi, a na plecach czuje oddech konkurencyjnych, sąsiednich tomów.
    Sama Musierowicz może by i poprzestała na mniejszej ilości odcinków sagi o Borejkach, cóż kiedy czytelniczki grożą mękami wszelakimi i pisać każą… ;)

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>