22 Listopada 2008

zimowa masakra na drogach

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 15:18

Odwołując się ponownie do zamierzchłych czasów szkolnych, była sobie kiedyś pani Majka Jeżowska i była sobie wykonywana przez nią piosenka o tym, że zima lubi dzieci najbardziej na świecie. Z perspektywy ponad 30 wiosen nie sposób nie przyznać jej racji.
Wczoraj Pani Zima niespodziewanie zaskoczyła Najjaśniejszą RP, nie anonsując się specjalnie wcześniej przyszła i śniegiem sypnęła. Tradycyjnie zaskakując drogowców oraz kierowców.
Nie wiem co działo się w innych miastach Polski, ale we Wrocławiu na drogach panował kompletny sajgon, przekształcający się z czasem w totalną masakrę. Jak mieszkam tu lat sześć z hakiem, czegoś takiego nie widziałam. Miasto stało. Pod moimi oknami był jeden gigantyczny korek, na jednym pasie zgodny sznur tramwajów, na drugim – samochodów.

Komunikacja miejska musiała mieć obsuwy potężne, bowiem w rzeczonym korku tramwaje stały po horyzont. Generalnie puste, bowiem pasażerowie widząc co się święci zdecydowali się na wędrówkę per pedes. Poczytałam sobie lokalne fora i to co ludkowie tam wypisywali potwierdzało tylko moje najgorsze przypuszczenia. Trasę, którą normalnie jedzie się w 7 minut (pl. Kromera – pl. Bema) tramwaj pokonywał w dwie godziny. Przejazd przez miasto, np. pl. Grunwaldzki – pl. Strzegomski to jakieś 3-3,5 godziny z życiorysu. Ludzie licytowali się wręcz, kto dłużej wracał z pracy do domu, rekordziści dobijali do 4 godzin, ale takich co deklarowali że droga z pracy zajęła im ponad 3 godziny nie było wcale tak mało. Parę osób zaparkowało swe samochody gdzieś po drodze, ale na takie działanie mogli sobie pozwolić mieszkańcy szeroko rozumianego centrum. Sorry, nie wyobrażam sobie zasuwać na piechotę na Maślice, Leśnicę czy Klecinę z okolic Korony.

Zatem podejrzewam, że śnieg za oknem ucieszył przede wszystkim najmłodszych. Wizja rzucania się śnieżkami, ewentualnie ulepienia pierwszego tej zimy bałwana była zapewne tematem sennych marzeń naszych milusińskich. Dorośli? cóż, podejrzewam, że stojąc w korkach malowniczo klęli, nadużywali klaksonów oraz imienia Pana Boga naszego nadaremno. W kalendarzu był wczoraj co prawda Dzień Życzliwości, ale zatory na drogach nie sprzyjały wzajemnym uśmiechom, pomocy i szerzeniu kontaktów międzyludzkich. Forumowicze proponują, by tymczasowo slogan „Wrocław miastem spotkań” przekształcić w bardziej uzasadnione „Wrocław miastem korków”. Ponadto sposobem na przetrwanie zimy ma być kupno solidnego obuwia, ciepłej czapki, nieprzemakalnych spodni i kurtki oraz odtwarzacza mp3, aby umilić sobie marsz.

A urzędnicy na to: to niemożliwe. Korków nie będzie. Tiaaa…

2 komentarzy »

  1. komentarz: by anoriell 24.11.2008 15:20  

    W Moskwie takie korki to normalka nawet bez zimy (co przypomniało mi się w kontekście tych 3-4h wracania do domu), więc bardzo wielu ludzi wpada na genialny pomysł zaparkowania samochodu przy jakiejś miłej knajpce, zjedzenia obiadu, pogrania w rzutki i po jakichś 2h (jak największy korek już przejedzie) ruszają w drogę do domu.
    Na miejscu są o tej samej porze niezależnie od tego, czy postanowią pchać się w korku, czy zrobić sobie przerwę i zjeść ciepły obiad.

  2. komentarz: by Asia 26.11.2008 00:00  

    i ten pomysł kupuję w ciemno :)

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>