Na emeryturze będę uprawiać seks…
Co można robić na emeryturze? Bawić wnuki, czytać książki, oglądać “Plebanię” i plotkować z innymi emerytkami na ławce w parku? Owszem, wszystko to wpisane jest w ciężką dolę emerycką.
Ale można też w wieku lat >60 chodzić na szpilkach i wylegiwać się w jacuzzi.
Takie przynajmniej wizje przyszłości snują bohaterowie jednego z reportaży opublikowanych w Dużym Formacie. Ludkowie mają obecnie po dwadzieścia parę lat i z tekstu można wywnioskować, że nie mogą sobie teraz pozwolić na seks… bo pracują. Na mieszkanie, a raczej na raty potrzebne do spłacenia kredytu hipotecznego.
(na marginesie, Wyborcza która dotychczas temat kredytów mieszkaniowych traktowała bardzo wybiórczo zaczyna dopuszczać do głosu osoby, które uważają ze ceny były zbyt wysokie, a ludzie którzy kupili mieszkanie na górce nie zrobili jednak interesu życia. Ot, taka ciekawostka).
Ale wracając do reportażu wspomnianego, to czytam sobie kolejne wypowiedzi z lekkim zaskoczeniem. Ok, ja rozumiem że jak się chce mieć to trzeba pracować i że są chwile kiedy człowiek zapieprza jak dziki osioł, ale na miły Bóg, nie przez całą młodość! A bohaterowie wspomnianego tekstu, dwudziesto- i trzydziestolatkowie wbrew deklarowanym poglądom ewidentnie żyją chwilą. Obiecują sobie, że na emeryturze będą robić to wszystko, na co teraz nie mają czasu. Czyli jeździć za granicę, chodzić do restauracji, uprawiać intensywne życie towarzyskie, a jak zdrowie pozwoli to i seks.
Z wrodzonym sobie cynizmem stwierdzam: taaa, już. Już to widzę. Po pierwsze, obstawiam że tryb życia zaprowadzi niektórych spośród bohaterów reportażu do grobu szybciej, niż się tego spodziewają. Można zapieprzać, ale przychodzi moment, w którym organizm się buntuje, domagając się swoich praw. I wtedy oddamy mu podwójnie to, co przy okazji pracy mu zabraliśmy. Że się tak enigmatycznie wyrażę.
Po wtóre, obawiam się, że pracoholizm wejdzie im w krew.
Po trzecie, idea żeby szaleć na emeryturze odbierając sobie ’stracone’ w młodości lata jakoś mnie nie przekonuje. Owszem, daleka jestem od wizji siebie w ciepłych laczkach oglądającej jak leci “Klan” i “Plebanię”, ale trudno mi uwierzyć w realizację wszystkich szumnych deklaracji. Bowiem, banalnie, zdrowie może już wtedy na to nie pozwolić, może im zabraknąć energii, chęci. Z perspektywy dzisiejszego dnia nasi bohaterowie uważają najwyraźniej, że wesołe jest życie staruszka, który ma własne mieszkanie i odłożoną kasę na emerytalne szaleństwa.
Przepieprzacie, mili moi, swoje najlepsze lata. I raczej juz tego nie odrobicie.
Komentarz: autor gagatka 01.12.2008 10:23
Ja jeszcze dołożę argument, że seks na emeryturze to specjalnie odkrywczy nie będzie - a jest co odkrywać póki ciało młode a dusza niepokorna!!!
Komentarz: autor Asia 01.12.2008 20:50
powiedzmy, że jak ma się lat dwadzieścia parę to o zmarszczkach oraz o zanikającej jędrności tego i owego człowiek nie myśli
Acz masz Gagatko 100% racji!
Komentarz: autor RAFi 02.12.2008 05:34
Ja też, ja też … będę!
Komentarz: autor Asia 06.12.2008 00:55
RAFi, a nie lepiej teraz od czasu do czasu tablet w kąt cisnąć?