18 Stycznia 2009

wesołe jest życie staruszka

autor: Asia, dział: Obrazki, godz. 23:46

Ależ oczywiście że tak. Życie staruszka jest wesołe, spokojne i różami usłane. Pod warunkiem że pobiera emeryturę na tak zwanym Zachodzie.
Jeśli wierzyć na słowo reporterom z Wybiórczej, to polscy emeryci mają przechlapane. W ostatnim Dużym Formacie znalazł się bowiem reportaż poświęcony szarej codzienności polskich emerytów oraz – prawem kontrastu – względnie spokojnej egzystencji ich równolatków, którzy mieli to szczęście, że urodzili się w odpowiednim czasie, we właściwym miejscu.

Obawiam się poważnie, że dobór rozmówców był tendencyjny, bowiem polscy emeryci jak jeden mąż biedę klepią. Nie mówię, że emerytura dla naszych dziadków to czas złotej jesieni, ale jak każdy chyba mam w otoczeniu swym babcie/ ciocie/ sąsiadki na emeryturze. I absolutnie nie wykazują oni wojennych przyzwyczajeń (w domu musowo zapasy ziemniaków, mąki i kaszy, bez tego ani rusz – wedle rzeczonego reportażu), tylko doceniają dobrodziejstwa kapitalizmu, kupując sobie bez większych oporów czekoladę, chipsy i owoce w puszkach.

Serek topiony po groszy 80 oraz oszczędnościowa ćwiarteczka chleba? sorry, nie kupuję tego, nie u wszystkich bohaterów reportażu. Oczywiście, są ludzie żyjący w biedzie, w nędzy nawet, ale dobór takich a nie innych rozmówców miał moim nieskromnym zdaniem wyłącznie uzyskanie efektu taniego kontrastu z emerytami zachodnimi.

Przedstawiciele zgniłego zachodniego kapitalizmu używają sobie życia na emeryturze, może nie aż w takim wymiarze jak im się marzy (wiadomo, finansowe ograniczenia), ale przedstawieni są jako osoby ciekawe świata, wyjeżdżające regularnie na urlopy, chodzące na długie spacery, uczęszczające do klubów fitness. O fitnessie żadna rozmówczyni z Polski się nawet nie zająknęła, otóż informuję uroczyście że można, że się da – w klubie o który od czasu do czasu zahaczam są regularne zajęcia dla seniorek, babcie mają na oko 65-70 lat i więcej ale kondycji momentami im zazdroszczę (seniorki zaglądają też na mniej intensywne formy zajęć, jak ćwiczenia z piłką do fitnessu czy pilates). Swego czasu pracowałam też z emerytowaną księgową, która dorabiała sobie prowadząc rachunkowość w jednej z firm – otóż pani ta w wieku siedemdziesięciu lat wkurzała się potężnie, że lekarz nie pozwala jej wyjechać na tydzień w góry na narty i stratę tę nadrabiała sobie śmigając bladym świtem po alejkach Parku Południowego. Na nartach, oczywiście. Reportażowi emeryci tego typu rozrywek mieć nie mogą, dopuszczalne jest czytanie książek z biblioteki i właśnie zdałam sobie sprawę, że zabrakło w tle robótek ręcznych. Haniebne niedopatrzenie.

Zachodni ‘emeryci z reportażu’ są też przedstawieni zwykle ze swymi życiowymi partnerami. Polskie emerytki to wdowy, których podstawowym zajęciem jest ‘wyprawa na ryneczek’ po tańsze produkty.
Mieszkam we Wro w dzielnicy której daleko do ekskluzywności, ale gdy widzę okoliczne emerytki robiące zakupy, to rzadko która kupuje w mięsnym ’4 plasterki salcesonu’. Być może ktoś stwierdzi, że żyję złudzeniami, ale ja uprzejmie proszę gazetową redakcję o nieobrażanie inteligencji mojej i pozostałych czytelników.

Jedyne z czym jestem w stanie się zgodzić to kwoty wydawane na lekarstwa. Faktycznie, co wejdzie się do apteki, to ogonek kolejkowy w większości składa się z emerytów płci obojga.

1 komentarz »

  1. komentarz: by inowi 25.01.2009 11:49  

    Mojemu czytaniu tego reportażu towarzyszyła podobna myśl, o zbyt tendencyjnym wyborze jego bohaterów. Choć z drugiej strony, prawdopodobne, że jest to jednak reprezentacja większości…

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>