W kuriozalnej sprawie Benjamina
Obejrzałam właśnie film o facecie, który rodzi się z ciałem osiemdziesięciolatka i stopniowo młodnieje, aby umrzeć w formie niemowlaka cierpiącego na demencję. Znowu mnie wzięło na refleksję…
Najciekawszym aspektem filmu jest oczywiście miłość. Do czterdziestki on jest starszawym, zgrzybiałym kuriozum, przyciągającym jej uwagę osobowością, charakterem, unikalnością. Na półmetku oboje są równi – zakochani, naturalni, wszystko w zgodzie z regułami. A potem przychodzi najboleśniejszy etap, gdy ona liczy zmarszczki a on młodnieje z każdym dniem.
Poza samym paradoksem czasowego cofania się (wychodzi na to że na początku i na końcu jest i tak zawsze to samo: pieluchy, problemy z poruszaniem, bełkotanie zależność od drugiej osoby), najbardziej uderzająca (mnie) jest ta zależność miłości od naszego stanu zaawansowania.
Kobieta starzeje się boleśnie. Patrzy w lustro a potem na okładki magazynów, które mimo upływu czasu są wciąż młode i gładkie, i cierpi. Więdnąca fizyczność odbiera jej radość życia, bo przecież urodziłyśmy się by być kochane, podziwiane, adorowane. A facet zawsze obliże się na widok młodości.
Młodszy mężczyzna u boku (że nie wspomnieć młodniejącego) to już prawdziwa zadra w delikatnej części ciała – oni w końcu pod czterdziestką czują się wciąż jak pełnokrwiste ogiery. Bezpieczniej byłoby więc ze starszym, dla którego zawsze będziemy świeżością. Ale czy to nie taka sama ułuda jak to męskie rozglądanie się za dwudziestkami?
Z tego filmu wynika, że byłoby cudownie jakby mieć faceta gdzieś w swoim przedziale wiekowym i móc starzeć się razem, dojrzewać do roli rodziców, czuć się „na równi”. Nie rozjeżdżać się we wszechświecie, nie oddalać skrzywioną fizycznością. Wniosek byłby, że powinniśmy być mega szczęśliwi jako pary czterdziesto-, pięćdziesięcio-, sześćdziesięciolatków… Hmmm… Logika znów gdzieś się podziała.
komentarz: by ama 20.02.2009 09:21
Uważam, że zmarnowali sobie kawał życia, kiedy to Ona była piękna a On lekko starszy. Wtedy kiedy był czas dla nich nie skorzystali z tego bo ambicja im nie pozwalała, aż w końcu… po latach w okolicach czterdziestki postanowili być razem.
Logika i miłość nie mają ze sobą wiele wspólnego. Rzekłabym że się wzajemnie wręcz wykluczają.
komentarz: by gagatka 20.02.2009 12:32
ama No właśnie, ale mnie trochę gryzie, że fajnie miałoby być jak on był starszy a ona piękna, a jak ona była lekko starsza a on piękny to wszystko coś ewidentnie nie grało…