30 Maja 2009

Krzywa bajka o prostym życiu cz. II

autor: Achajka, dział: Kobiety szepczą..., godz. 19:16

I ani kroku wstecz.
I już się nie cofnę. Portki w moro, woodland, włosy na rekruta. Trepy i czapa. Pokonam troje schodów naraz. I wszystko mnie pierdoli. I nie jest już ważne, jaką mam składnię, interpunkcję, jak dobieram słowa, czy cytuję wiernie, czy niewiernie. Bo cale życie staram się wiernie, staram się uczciwie, a te małe odstępstwa, te drobne nieścisłości, to tylko dlatego, że czegoś jeszcze nie umiem. Albo nie umiem już. Czy życie człowiecze to tylko oscylowanie między tym, co się zapomniało, a tym, czego się jeszcze nie wie. Nie, na pewno nie. Można się bawić inaczej. Być zadowolonym z siebie, bo ma się fakultety, stanowisko, brykę. Bo ciuchy są już markowe, meble w chacie drewniane, kanapy są skórzane, dywany są wełniane, a nasze psy rasowe. Proszę, podaj mi Zolaste, właduj mi Zolafren, wstrzyknij Olanzapinę. Ja już sobie nie radzę. Wyjdźcie wszyscy z pokoju, zostawcie mnie samą. Ten pokój jest taki mały, starczy tylko dla mnie, niech nikt tu ze mną nie mieszka, niech nikt tu ze mną nie śpi. Tylko mój mąż, on jedyny, może przywalić ciężka artylerią.
Uratowała mnie Kaśka.
Kaśka to wielka sprawa w moim życiu. Albo całkiem mała. Ma tyle wzrostu, co Kurt Vonnegut. Ale pisarzem nie jest. Kaśka, jak Scarlett O?Hara, nie jest piękna, ale mężczyźni w niej zakochani w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy. Kaśka zresztą też nie. Ma kolczyk w nosie i barwne ciuchy. Jest kolorowym pawiem. Albo lepiej, papugą. Ale to taka papuga, która po tobie nie powtórzy nic. Ty musisz powtórzyć po niej. I sam się stajesz papugą. Kaśka ma swój orszak. Jolka jest pierwszą damą, wpisaną w dowód, obok córki. Jolka to litościwa kobieta. Nie ocenia mężczyzn po członku, jakoś tak wyjątkowo. I wszystkich kochanków pociesza. Jak facet ma małego członka, to mówi, że ma średniego, jak średniego, to że dużego, a jak dużego, to ze ogromnego. Ogromnego jeszcze Jolka nigdy nie spotkała, ale cały czas poszukuje. Drugą damą jest Edzia. Edzia siedzi za barem, to znaczy na recepcji, i komentuje świat: wąska w pasie, dobrze pcha się; wody nie piję, bo w wodzie się żaby ruchają; ty się stary nie denerwuj, jedz kaszankę i obserwuj; piniędzy nie mam, a ruchać się lubię, idziemy przez las. Byłam w orszaku Kaski, nosiłam jej tren. Ale ona mój tez trochę nosiła. Nosiłyśmy razem swoje treny i było nam z tym wesoło. Ale to nie był sens życia.

2 komentarzy »

  1. komentarz: by Ziuta 31.05.2009 21:45  

    Wiecej optymizmu.

  2. komentarz: by ama 31.05.2009 22:09  

    aż ciekawa jestem puenty ostatniego odcinka…

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>