28 Lipca 2009

Wesele

autor: Achajka, dział: Kobiety szepczą..., godz. 22:23

Sami swoi, polska szopa,
i ja z chłopa, i wy z chłopa.
Pisał Wyspiański. Ale, jak to bywa z wielkimi, pomylił się. Bo zamiast szopa powinno być szopka.
Ba, i żebym ja chociaż nie lubiła szopek, tzn. wesel, tego obżarstwa, opojstwa i prymitywnych konkursów.  Niestety, majteczki w kropeczki, zloty krążek i łapanie welonu to mój żywioł.
A że rodzinę mamy z mężem ogromniastą, bywamy na weselach pięć razy do roku. Oto lista najdziwniejszych konkurencji, z jakimi mieliśmy przyjemność się zetknąć:
- łapanie welonu, odbywa się na każdym weselu, najbardziej spektakularne było wtedy, jak zaprzyjaźniona nauczycielka, nota bene mężatka, wzięła udział w tej konkurencji, a jako ze była już na wielce niepedagogicznym rauszu, walczyła jak lwica i jedna z konkurentek złamała jej nos. Wylądowała więc na nocnym dyżurze pogotowia chirurgicznego wraz z grupą zakapiorów i przez miesiąc nie mogła pokazać się bez przeciwsłonecznych okularów.
- pompowanie balonów przy pomocy pupy. Tak, tak, nie przewidziało Wam się. Pompkę wkłada się pod pupę, do niej podłącza balonik i podskakuje w rytm muzyki, póki balon się nie napełni.
- i najbardziej spektakularne przedsięwzięcie, dziewczynie przywiązuje się patelnie w okolicach niewymownej, natomiast chłopakowi adekwatnie chochlę. No i mierzy się czas, ile razy w ciągu minuty płeć męska puknie w płeć żeńską. Wygrywają, i słusznie, ci co robia to szybko.
No cóż. Co zrobić, gdy już człowiek znajdzie się już w takim koszmarze? Powiem Wam. Polubić. Nadmiar pokarmu można spalić podczas tańca, nadmiar alkoholu ulatnia się ze łba podczas spacerów wokół domu weselnego a konkursy? Świadczą o naszym narodowym poczuciu humoru, którego niejeden naród mógłby nam pozazdrościć.

2 komentarzy »

  1. komentarz: by gagatka 29.07.2009 09:59  

    No więc właśnie ja marzę o ślubie, znaczy najpierw żeby się zjawiła godny i odważny rycerz z koniem, niekoniecznie białym, żeby się zakochał, oświadczył i brał mnie na potęgę, także za żonę… tylko to wesele mnie przeraża.
    Bo ja zabawy z pompką – trąbką nie znoszę, bigosu o północy i setki gości też nie, jedyne co bym chciała to dostać ekspres do kawy. Taki co robi cappuccino. Ale to chyba się da bez wesela? Jakiś poczęstunek paluszkami w krzaczorach za urzędem stanu???

  2. komentarz: by Ziuta 29.07.2009 18:15  

    Bardzo lubie przyjecia weselne a szczegolnie na wsi w stolicy nie maja tyle uroku,sa bardzo dopracowane.Achajko bardzo sympatycznie ujelas temat.Moja ulubiona Gagatko,clkowicie przypominasz mi moja corke,oj bylo przed jej weselem (bigosu nie bylo).Przed Twoja mama nie lada zadanie,bidula schudnie tak jak ja .Pozdrawiam Was dziewczyny.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>