Piąte dziecko
Moi Drodzy! Nie żebym narzekała. Nie żebym była z tych leniuchów i egoistów, co to uważają, że jedno dziecko w ich życiu to absolutny maks. Po prostu jestem trochę zmęczona. Niewyspana. Uwiązana (dorobi łam się huby, która ryczy nawet wtedy, gdy znikam jej z oczu, aby umyć zęby). Obserwuję postępującą umysłową degrengoladę i brak higieny. Umysłowej i nie tylko.
Tak. Na podstawie własnych doświadczeń uważam, że każda kobieta, która ma więcej niż dwoje dzieci, powinna pójść do nieba. Żywcem. A ta, która ma pięcioro, powinna mieć możliwość zabrania ze sobą osoby towarzyszącej. Jak one to robią, te kobitki, co to mają tyle dzieciarni?
Podobno babki, które maja pięcioro, posiadają zdrowszy do życia stosunek. I tak:
-pierwsze dziecko szczepią na wszystko, piątego już na nic
-pierwszemu prasują ciuszki z obu stron, trzeciemu z jednej, piątemu wcale
-pierwsze karmią piersią dwa lata, trzecie miesiąc, piąte na dzień dobry dostaje Nan
-z pierwszym chodzą na godzinne spacery do parku, z trzecim w koło bloku, piąte wystawiają na balkon.
Hm. Kto to powiedział, że przy pierwszym maluchu rodzice najbardziej się starają i dlatego popełniają najwięcej błędów? Zastanawiam się nad tym pytaniem jako pierwsze i zarazem ostatnie dziecko.
A.
PS Ja to jednak jestem super inteligentna i nie jest mi straszna jakaś tam degrengolada umysłowa! Ciuszków nie prasuję wcale, piersią nie karmię, bo nie mogę (wścibskim ośmielam się mówić, że sutki mi odpadły w czasie ostatniej wichury), a biedny Daruś dotlenia się na balkonie. Cicho… Nie mówcie nikomu.
komentarz: by Ziuta 13.08.2009 13:51
Oj,ty macocho.
komentarz: by gagatka 14.08.2009 11:10
Ja bym za jedno już wysyłała do nieba. Co cię czytam moja droga, to mi jajniki wysiadają.
komentarz: by Asia 14.08.2009 14:28
ot i wyszło szydło z worka. Achajka działa antykoncepcyjnie
(na kobiety, offfkors)
komentarz: by tapsia 24.08.2009 23:09
Droga Achajko! mam pięcioro. Pierwsza Aśka miała prasowane tak jak prawisz, ostatnia Hania wcale.(Hania, nie czytaj tego!) No, moze na odbiór ze szpitala, żeby nie podpadalo.Szczepienia , moja droga,wszyscy jak najbarzy.Spacerki, hm, Hania bywała podrzucana Marysce środkowej. Szpanowała ona wsród koleżanek domowym niemowlakiem, jak pamiętam.Karmić nauczyłam się dopiero przy Staśku czwartym, stanowczo zbyt późno wpadła mi w ręce taka książka o karmieniu właśnie.Robota była rzeczywiscie na okragło, ale za to nie były to pięcioraczki, jak się zawsze pocieszałam. Dawało się rade, bo przybywało jej stopniowo i jakby co, zawsze się miało pod ręka nieszczęsną starszą Trójkę do pomocy …Ale nie pamiętam, zeby tak strasznie jakoś narzekali ( z wyjatkiem dyżurów w zmywaniu). Achajko, dzielna jesteś matka, buziaczki przesyłam z małego miasta!!!
komentarz: by Achajka 24.08.2009 23:25
Ja właśnie wróciłam z wizyty u ciotek. Odwiedziliśmy rodzinę, która ma troje dzieci. Nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła, jak trzylatejk potrafi się zająć niemowlakiem. Przynosił mu zabawki, głaskał dzidzię… Spokój z dziećmi na dwie godziny. A mój był zachwycony, że jest w centrum. Warto mieć więcej dzieci. Pozdrawiam kochaną Tapsię.