22 Września 2009

Depresja

autor: Achajka, dział: Kobiety szepczą..., godz. 17:43

Czyli jak zostać ćpunką w społecznie uznany sposób.
Choroba, która robi zawrotna karierę, i to nie jest hitem sezonu jak Ewelina Flinta, raczej panoszy się przez lata, jak Czesław Nie męcz, np.  Kiedy mówimy o depresji? Jak mawia znajomy lekarz, gdy przez większość dni w ciągu co najmniej 2 tygodni utrzymują się objawy takie jak: obniżony nastrój – przygnębienie, smutek, utrata zainteresowań lub zadowolenia z wykonywanych aktywności, zmniejszona energia, zwiększona męczliwość. Mogą towarzyszyć im objawy dodatkowe: spadek zaufania, szacunku do siebie, nieracjonalne wyrzuty sumienia, poczucie winy, nawracające myśli o śmierci, samobójstwie, poczucie mniejszej zdolności do myślenia i koncentracji, pobudzenie lub zahamowanie ruchowe, zaburzenia snu, zmiany łaknienia.
Jednym słowem, nie wstajesz z łóżka nie dlatego, że niby almodovarowska Kika uwielbiasz, jak cię gwałcą piaty raz bez wyciągania. Nie wstajesz, bo sił w tobie totalnie do życia brak.
Zaczynasz mieć nerwice. Liczysz wszystko: kafelki na ścianach, liście od kwiatów, kredki na stole. Jeśli wychodzi ci liczba parzysta – super, jeśli nie, przesrane. Jeśli wychodzi ci liczba parzysta, musisz postąpić tak i tak. Jeśli nieparzysta – całkowicie odwrotnie.
Całujesz buty wszystkich domowników, nie możesz przestać, choć masz pelną świadomość, że to wariactwo.

I wtedy pozostaje ci jedno. Pisze Szymborska:

Jestem tabletką na uspokojenie.

Dzialam w mieszkaniu,

skutkuję w urzędzie,

siadam do egzaminów,

staję na rozprawie,

starannie sklejam rozbite garnuszki-

tylko mnie zażyj,

rozpuść pod językiem

tylko mnie połknij,

tylko popij wodą.

 

      Wiem, co zrobić z nieszczęściem,

      jak znieść złą nowinę,

      zmniejszyć niesprawiedliwość,

      rozjaśnić brak Boga,

      dobrać do twarzy kapelusz żałobny.

      Na co czekasz-

      zaufaj chemicznej litośći.

 

                 Jesteś jeszcze młoda

                 powinnaś urządzić się jakoś.

                 Kto powiedział,

                 że życie ma być odważnie przezyte?

        

                                Oddaj mi swoją przyszłość-

                                wymoszczę ją snem,

                                będziesz mi wdzięczna

                                za cztery łapy spadania.

 

              Sprzedaj mi swoją duszę.

              Inny się kupiec nie trafi.

 

                                       Innego diabła już nie ma.

4 komentarzy »

  1. komentarz: by anoriell 22.09.2009 18:46  

    To ja mam depresję przez cały listopad.
    Niezależnie od roku, okoliczności i otaczających mnie ludzi.
    W listopadzie należy mi dać ciepłe skarpety i robić herbatę z miodem.
    ;)

  2. komentarz: by Achajka 22.09.2009 19:46  

    Witaj Anoriell! Serdecznie mi Ciebie żal. Mnie deprecha dopada niemal każdej jesieni… Wiem, o czym mówisz.

  3. komentarz: by gagatka 23.09.2009 10:05  

    Ja już dawno odkryłam u siebie chorobę bipolarną – przez tydzień jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i mogę zdobywac szczyty, a potem wszystko robi się beznadziejnie szare i bez sensu. W sumie, nie narzekam bo przynajmniej nigdy nie jest nudno a na kazdą sytuację mam szansę spojrzec z dwóch stron, i nigdy nie na trzeźwo ;)

  4. komentarz: by Scruel. 07.11.2009 02:56  

    „obniżony nastrój – przygnębienie, smutek, utrata zainteresowań lub zadowolenia z wykonywanych aktywności, zmniejszona energia, zwiększona męczliwość. Mogą towarzyszyć im objawy dodatkowe: spadek zaufania, szacunku do siebie, nieracjonalne wyrzuty sumienia, poczucie winy, nawracające myśli o śmierci, samobójstwie, poczucie mniejszej zdolności do myślenia i koncentracji, pobudzenie lub zahamowanie ruchowe, zaburzenia snu, zmiany łaknienia.”
    Mam prawie wszystko(bo az strach napisac, ze wszystko) czy mam z tego powodu czuc sie jak odizolowany od spoleczenstwa listopadowy mutant ktory nie potrafi wdrozyc sie w normalne zycie i zyc jak czlowiek, w dodatku wyolbzymia wiekszosc widzianych przez siebie i uczestniczacy w tych sprawach czlowiek?
    Jak sie okazuje z najwiekszym wrogiem tez mozna zyc…czyli: z depresja rowniez.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>