Depresja
Czyli jak zostać ćpunką w społecznie uznany sposób.
Choroba, która robi zawrotna karierę, i to nie jest hitem sezonu jak Ewelina Flinta, raczej panoszy się przez lata, jak Czesław Nie męcz, np. Kiedy mówimy o depresji? Jak mawia znajomy lekarz, gdy przez większość dni w ciągu co najmniej 2 tygodni utrzymują się objawy takie jak: obniżony nastrój – przygnębienie, smutek, utrata zainteresowań lub zadowolenia z wykonywanych aktywności, zmniejszona energia, zwiększona męczliwość. Mogą towarzyszyć im objawy dodatkowe: spadek zaufania, szacunku do siebie, nieracjonalne wyrzuty sumienia, poczucie winy, nawracające myśli o śmierci, samobójstwie, poczucie mniejszej zdolności do myślenia i koncentracji, pobudzenie lub zahamowanie ruchowe, zaburzenia snu, zmiany łaknienia.
Jednym słowem, nie wstajesz z łóżka nie dlatego, że niby almodovarowska Kika uwielbiasz, jak cię gwałcą piaty raz bez wyciągania. Nie wstajesz, bo sił w tobie totalnie do życia brak.
Zaczynasz mieć nerwice. Liczysz wszystko: kafelki na ścianach, liście od kwiatów, kredki na stole. Jeśli wychodzi ci liczba parzysta – super, jeśli nie, przesrane. Jeśli wychodzi ci liczba parzysta, musisz postąpić tak i tak. Jeśli nieparzysta – całkowicie odwrotnie.
Całujesz buty wszystkich domowników, nie możesz przestać, choć masz pelną świadomość, że to wariactwo.
I wtedy pozostaje ci jedno. Pisze Szymborska:
Jestem tabletką na uspokojenie.
Dzialam w mieszkaniu,
skutkuję w urzędzie,
siadam do egzaminów,
staję na rozprawie,
starannie sklejam rozbite garnuszki-
tylko mnie zażyj,
rozpuść pod językiem
tylko mnie połknij,
tylko popij wodą.
Wiem, co zrobić z nieszczęściem,
jak znieść złą nowinę,
zmniejszyć niesprawiedliwość,
rozjaśnić brak Boga,
dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
Na co czekasz-
zaufaj chemicznej litośći.
Jesteś jeszcze młoda
powinnaś urządzić się jakoś.
Kto powiedział,
że życie ma być odważnie przezyte?
Oddaj mi swoją przyszłość-
wymoszczę ją snem,
będziesz mi wdzięczna
za cztery łapy spadania.
Sprzedaj mi swoją duszę.
Inny się kupiec nie trafi.
Innego diabła już nie ma.
komentarz: by anoriell 22.09.2009 18:46
To ja mam depresję przez cały listopad.
Niezależnie od roku, okoliczności i otaczających mnie ludzi.
W listopadzie należy mi dać ciepłe skarpety i robić herbatę z miodem.
komentarz: by Achajka 22.09.2009 19:46
Witaj Anoriell! Serdecznie mi Ciebie żal. Mnie deprecha dopada niemal każdej jesieni… Wiem, o czym mówisz.
komentarz: by gagatka 23.09.2009 10:05
Ja już dawno odkryłam u siebie chorobę bipolarną – przez tydzień jestem najpiękniejsza, najmądrzejsza i mogę zdobywac szczyty, a potem wszystko robi się beznadziejnie szare i bez sensu. W sumie, nie narzekam bo przynajmniej nigdy nie jest nudno a na kazdą sytuację mam szansę spojrzec z dwóch stron, i nigdy nie na trzeźwo
komentarz: by Scruel. 07.11.2009 02:56
„obniżony nastrój – przygnębienie, smutek, utrata zainteresowań lub zadowolenia z wykonywanych aktywności, zmniejszona energia, zwiększona męczliwość. Mogą towarzyszyć im objawy dodatkowe: spadek zaufania, szacunku do siebie, nieracjonalne wyrzuty sumienia, poczucie winy, nawracające myśli o śmierci, samobójstwie, poczucie mniejszej zdolności do myślenia i koncentracji, pobudzenie lub zahamowanie ruchowe, zaburzenia snu, zmiany łaknienia.”
Mam prawie wszystko(bo az strach napisac, ze wszystko) czy mam z tego powodu czuc sie jak odizolowany od spoleczenstwa listopadowy mutant ktory nie potrafi wdrozyc sie w normalne zycie i zyc jak czlowiek, w dodatku wyolbzymia wiekszosc widzianych przez siebie i uczestniczacy w tych sprawach czlowiek?
Jak sie okazuje z najwiekszym wrogiem tez mozna zyc…czyli: z depresja rowniez.