święta krowa
Jaka jest najstabilniejsza posada na świecie? Mam wrażenie że etat wykładowcy akademickiego.
Na okoliczność zbliżającego się nowego roku akademickiego zostałam przez znajomych studentów zasypana kolejną porcją anegdotek. Historyjki generalnie można podczepić pod jeden tag: niekompetencja.
Przygotowanie różnic programowych zajmuje takiemu wysoce habilitowanemu delikwentowi długie tygodnie. Efekt pracy nijak ma się do dotychczasowego programu zaliczanego przez studenta, bowiem okazuje się że w różnicach programowych (do nadrobienia w możliwe szybkim terminie, ma się rozumieć) znajdują się przedmioty które student zaliczył przed dziekanką, a które siłą rzeczy nie zmieniły się za bardzo w ciągu ostatnich dwóch lat. Historia filozofii na ten przykład czy historia sztuki.
Ale nic to, oceny najprawdopodobniej da się przepisać.
Gorzej, jeśli student udaje się na zagraniczną uczelnię w ramach programu wymiany studentów, a na miejscu okazuje się, że osoba prowadząca całość z ramienia uczelni maksymalnie zamieszała w papierach. Od pracowników tamtejszego biura współpracy z zagranicą student słyszy zazwyczaj jedno: ja naprawdę nie wiem, co pan może w tej sytuacji zrobić.
Super i zajefajnie.
Oczywiście jeśli student ma przyjemność być studentem zaocznym to fakt studiowania dziennie na uczelni zagranicznej nie zwalnia go od obowiązku terminowego uiszczenia pełnej opłaty za studia niestacjonarne. Mniejsza, że podczas całego semestru nie zajrzy na swą uczelnię ani razu.
Jeśli student nie przyjdzie na zajęcia raz, drugi i trzeci to ma problem. W zależności od przyjętych zasad oraz od ilości godzin, dozwolona jest jedna nieusprawiedliwiona nieobecność, bądź kilka. Generalnie na co najmniej połowie zajęć student być musi, w przeciwnym razie zamiast wpisu zaliczeniowego w indeksie zostanie odesłany do dziekanatu by tam wykupić sobie powtarzanie kursu. Wykładowców ta reguła już nie obowiązuje. Może się okazać że na siedem zajęć odbyły się zaledwie trzy spotkania (z czego pierwsze organizacyjne, środkowe dotyczące faktycznie przedmiotu i ostatnie zaliczeniowe), a doktorowi czy profesorowi włos z zasłużonej głowy nie spadnie. Jeśli student nie daj Boże zacznie pyskować i upominać się o swoje to z dużym prawdopodobieństwem czekają go nieliche kłopoty.
Ok. Ja naprawdę rozumiem. Znaj proporcję mocium panie i inne takie mądrości ludowe. Ale jeśli jeszcze raz usłyszę biadolenie, jak to ciężko mają nauczyciele akademiccy, jak mało zarabiają, jak są poszkodowani przez los oraz jak niski poziom reprezentuje polska edukacja, to słowo daję, siekiera mi się sama w kieszeni otworzy.
I dodam jeszcze, że gdybym to ja wykazywała się regularnie podobnie olewatorskim podejściem do klienta i porównywalną niekompetencją, to klientów dawno bym straciła. Z etatu też bym wyleciała.
Żeby ruszyć doktora z posady uniwersyteckiej naprawdę trzeba się napracować. Chyba że delikwent podpadnie ciału profesorskiemu, to wtedy inna sprawa – zawsze można mu wyciągnąć jakiś paragraf dotyczący znikomych efektów pracy naukowej. Ale jeśli dany nauczyciel jest za pan brat ze świętymi uniwersyteckimi to może spać spokojnie. Przysłowiowo stabilne posady w urzędach są mniej pewne, bowiem po wyborach wieje wiatr zmian. Uniwerków to nie dotyczy.
komentarz: by ;) 22.09.2009 10:33
nie ma jak ocenic cala kaste zawodowa po wypowiedziach studentow dotyczaca jednego adiunkta … a mowia ze stereotypy odchodza w zapomnienie
komentarz: by mania_z_Lifestyle'a 26.09.2009 09:30
Ja wczoraj skończyłam z tym ustrojstwem zwanym studiami. Jeszcze tylko mgr, ale koniec użerania się i patrzenia na totalną spychologię i ciepłe posadki idiotów, jacy mnie czasem uczyli. Doooość. WOLNOŚĆ! FREEDOM! NAGOŚĆ! (A to ostatnie tak jakoś… bez sensu
).
komentarz: by Asia 27.09.2009 17:27
krytykowani pracownicy mają na oko powyżej 50 wiosen na karku i powyższe uwagi dotyczą co najmniej trzech delikwentów
Mania: gratulacje! i powodzenia z magisterką!
komentarz: by mania_z_Lifestyle'a 29.09.2009 12:05
Nie dziękuję