Za darmo
Pewien słynny ekonom powiedział, że nie ma czegoś takiego jak darmowe obiady. Ktoś zapłacić musi. Zastanawia mnie, kto płaci za wszystkie te FREE cuda, które tak uwielbiamy…
Nie wiem, czy jest w sieci bardziej popularne hasło do wyszukiwarki niż „free porn”. Za darmo są programy komputerowe, telewizja w necie, konto bankowe ROR i internet na ławce w parku za urzędem. Za free można iść na mecz siatkarek, a emeryt nawet na gimnastykę osiedlową. Darmowe minuty, gratisowe łyżeczki do jogurtu, bezpłatne gazetki parafialne. I żyje się pięknie, bo jak człowiek rano wyjdzie z domu, to nie ma głupiego poczucia, że za wszystko mu każą płacić.
Teraz o drugiej stronie medalu, bo chyba nikt nie myślał, że jest tylko jedna. Wyczytałam ostatnio, że można mieć darmową sesję fotograficzną ze ślubu, bo wielu młodych fotografów chce sobie po prostu dorobić do portfolio. Za darmo można też mieć pracownika na 3 miechy, na piątą rano w fabryce toksycznych dachówek, bo młodzik chce mieć w papierach praktykę.
Za darmo ludzie wysyłają swoje relacje z podróży okraszone fotkami, za darmo dają na galerie zdjęcia, które jeden z drugim sobie potem ściągają do reklam. W Czechach była afera, że ktoś rodzinną fotkę z facebooka wykorzystał w Stanach na billboardzie. Akurat znajomy pojechał i w Chicago go walnęła w oczy znajoma familia z Morawy, reklamująca ubezpieczalnię czy coś w tym guście.
Prawda jest bowiem taka, że za pracę trzeba płacić, bo inaczej dochodzi do absurdów i ci co umieją nie zarobią, bo ktoś się sprzedaje za darmo, a jak się sprzedaje to przyzwyczajony klient sobie chociaż za darmo weźmie. Wizja apokaliptyczna jest taka, że prostytutki zaczną dawać za free i połowa ludzkości umrze na AIDS, a drugą połowę zatłuką żony.
komentarz: by Jajcuś 22.10.2009 10:35
Opłatą nie muszą być pieniądze. Za „free porn” płacisz udostępniając swoją przeglądarkę na reklamy i/lub pozwalając ludziom zadowolić ich ekshibicjonistyczne potrzeby. Za „darmowy ROR” pożyczając bankowi pieniądze (gdy leżą na koncie, są do banku dyspozycji). Darmowe próbki itp.: płacisz dając szansę, że może ci posmakuje.
) do portfolio. Itd. itp.
Darmowa sesja fotograficzna: płacisz użyczając swoją twarz, czy ciało (ojej… zapachniało prostytucją wręcz
A z „że za pracę trzeba płacić, bo inaczej dochodzi do absurdów i ci co umieją nie zarobią, bo ktoś się sprzedaje za darmo” nie całkiem się zgadza… jeśli komuś się opłaca „za darmo” (opłaca: poświęcając na to swój czas i umiejętności ma za co żyć), to znaczy że ten „co umie” to jednak albo się przecenia, albo właściwie nie ma wiele do zaoferowania.
To że ktoś komuś „za darmo” zrobi stronę internetową, nie znaczy, że nie warto zapłacić komuś, kto to zrobi dobrze.
Jeśli chodzi o zdjęcia, to są jeszcze prawa autorskie i prawa do wizerunku, które tu jeszcze działają nie najgorzej (służą obronie twórców i modeli, a nie pośredników). Nawet jeśli nie są 100% skuteczne, to wystarczą, żeby artysta swoje dostał, a o swój wizerunek wykorzystany bez pozwolenia można było walczyć.
A jeśli ktoś woli darmowe zdjęcia Kowalskiego niż „artysty”… no cóż świadczy to źle o guście użytkownika (co, w przypadku np. agencji reklamowej, może wypłynąć na jej wyniki), dobrze o Kowalskim, albo po prostu, źle o „artyście”. Lub, po prostu, że nie ma zapotrzebowania na zawodowych fotografów w danym miejscu (jak gdzieś wystarczy zdjęcie z komórki zrobione przez amatora, nie ma po prostu miejsca na rachunki dla zawodowego fotografa).
Absurdy się pojawiają, gdy komukolwiek się płaca „urzędowo” należy, a nie dlatego, że jest ktoś gotów zapłacić. Wtedy ludzie dostają za „pracę” (czy się stoi, czy się leży), za to, że rzeczywiście coś wartościowego zrobili.
komentarz: by Achajka 25.10.2009 15:34
Kiedyś widziałam, tak mi sie przypomniało, świetne ogloszenie. Dużym drukiem było napisane ZA DARMO, a pod spodem, małymi literkami, nie ma nic, ale może być w przystępnej cenie…