Lista żon
Proszę państwa, był już Spis cudzołożnic, a teraz będzie lista żon. Czyja? Moja wlasna!
Doba przed chrzcinami Darka. Leżymy z Moniką w jednym łóżku. Monika powoli łapie komara. I wtedy ja stwierdzam półgłosem: Jesteś na mojej liście żon.
Dlaczego Monika? Bo przeinteligentna, bo dobrze i systematycznie gotuje, bo potrafi z siebie zrobić fenomenalną słodką idiotkę, bo wysoka, bo postawna, bo skośnooka i bo troskliwa.
Wtorek wieczór. Idziemy z Aśką na pokaz prasowy filmu Serafiny. (Francuski Nikifor. Historia o bliskości uczuć i sztuki, o przyjaźni i natchnieniu. W 1913 roku kolekcjoner Wilhelm Uhde, jeden z pierwszych nabywców dzieł Picassa, wynajmuje mieszkanie w Prowansji. Do pomocy w domu zatrudnia Serafinę. Odkrywa, że ta niezwykle charyzmatyczna kobieta obdarzona jest niespotykanym talentem. Rozpoczyna sie wyjątkowa znajomość pomiędzy marszandem malarskiej awangardy, a wizjonerką z francuskiej prowincji.) Jedziemy metrem do placu Bankowego, do Kina Muranów. Kontroluje nas kanar. Aśka wyciaga z jednej kieszeni 10 biletów, przegląda, wszystkie nie te. Z drugiej kieszeni wyciąga zmięte papierki, rachunki i wyciągi z konta, i bilet. Nie ten. Patrzy na kanara spokojnym wzrokiem. Jeszcze torebka. Zakochał sie pan juz? Pytam miłego chłopaka. Ten pąsowieje.
Aśka za bezradność, za to, że mam sie ochote nią opiekować. A także za dobrą kuchnię, cierpliwość do dziecka, będącego małym łobuzem, za zapatrzenie w męża i za to, że się potrafi bezinteresownie podzielić. Za piękny język, za wrażliwość, ale przede wszystkim, za nieporadność. Kobietka.
Jestem próźna. Stwierdza Vineta łamaną polszczyzną. Jest piękna, jest ambitna, i chociaż nie gotuje i nie sprząta, zna pięć języków, jest przemiła i słodka.
Karolina. Pięć lat wspólnego mieszkania w akademiku i ani jednej sprzeczki. Taka zgodna.
Więc o co chodzi z tymi kobietami? Z facetem chodzi o to, aby go podziwiać. Jak pisze Korwin, musi być silniejszy, wyższy i mądrzejszy. A z kobietą? O to, aby z nią, po prostu… wytrzymać.
Żeby dobrze wychowała dziecko, żeby podziwiała, żeby kochała, żeby czekała z obiadem. Żeby nie prowokowała awantur, bo święty spokój bezcenny. Żeby potrafiła się wygłupiać. Żeby łapała dowcipy.
Tylko, panowie, pozwólcie nam sie podziwiać…
I co? Czy dużo znam takich kobiet? Pomimo wielu koleżanek, studiowania na babskich kierunkach i humanistycznych klasach… tylko te cztery.
I żadna mnie nie chce…
komentarz: by gagatka 28.10.2009 15:43
To i tak masz szczęście do kobiet. Zrobiłam w myślach listę i wyszło mi 1, słownie: jedna.
komentarz: by Ziuta 28.10.2009 20:15
Bardzo sympatyczne,te mlode dziewczyny,moge jedna adoptowac.Tylko nie wiem czy by chcialy taka matke.