Krótki autobus, czyli dobry film
Obejrzałam „2012″ i jest do d…, albo jeszcze gorzej. Proponuję za to się cofnąć 6 lat wstecz i obejrzeć wspaniale erotyczny film „Shortbus” – mój nowy top 10.
Film Jamesa Camerona Mitchella wbrew pozorom nie jest tylko o seksie, ale o kochaniu i poszukiwaniu siebie w związku z drugim człowiekiem. Na ekranie jest jednak spora ilość penisów w pełnym obnażeniu i akcji, więc wrażliwi na gejowską erotyką mogą patrzeć zza poduszki.
Dialogi są piękne i przypominają prozę naszego życia, o której zwykle milczymy z purytańskiego wstydu konserwatywnych społeczeństw. Sceny miłosne są piękne, nawet gdy jest trójkąt męski – ciepły, zabawny i głęboki, bez odcienia tzw. „pedalskiej obrzydliwości:, którą uwielbiają przedstawiać homofobowie.
Seks-terapeutka szuka swojej drogi jak przeżyć w końcu orgazm, zakochany gej nie umie się otworzyć na swego partnera (nawet dosłownie), a płatna sadystka nie umie stworzyć związku. Uczą się od siebie oraz w wesołym tłumie niepowtarzalnego klubu „Shortbus” – miejsca gdzie ludzie zostawiają hamulce przed drzwiami.
Polecam, polecam, polecam 10 gwiazdek na 10 daję.