Człowiek Demolka
Ile kosztuje dziecko? Zapytał mój szwagier mojego męża, czyniąc widać w tej materii jakieś plany. W życiu nie słyszałam durniejszego pytania. Dziecko kosztuje 200 zł miesięcznie, odparł mój ślubny. Zastanowiło mnie to. Czy Pan Mąż ma jakieś dziecko na boku? Bo nasze kosztuje znacznie więcej…
Ech, faceci.
Jak że moje przychody nie są bez znaczenia dla budżetu domowego, pracuję z domu pisząc do różnych, zaprzyjaźnionych mniej lub więcej gazet. Więc z jednej strony osiągnęłam to, o czym zawsze marzyłam, mianowicie żyję z pisania, z drugiej idzie mi coraz gorzej, bo mały jest już na tyle absorbujący, że pracować to przy nim nie bardzo, oj nie bardzo.
Był piękny czas, że siedział w kojcu, a wypuszczony wędrował dwa metry wprawo, metr w lewo, trzy do przodu, dwa do tyłu. Czas ten minął jednakoż.
Obecnie, jeśli ktoś oglądał Piratów z Karaibów będzie wiedział, w czym rzecz, strach uwolnić krakena. Z kojca. Kanapę, którą kupiłam na raty za czasów pracy w Kancelarii Premiera, a więc raczej tego chudego okresu w moim życiu, pokrył całą wymiocinami. Jako że nie odpowiadał nam ten rodzaj design, zawezwaliśmy firmę czyszcząca kanapy. Fakt, doczyścili, mebel wygląda jak nowy, ale… 270 zeta poszło na spacer.
Więc kiedyż to dziecko kosztuje 200 zł miesięcznie, pytam ja się Pana Męża, który odważnie tupie nogą o drugie. Taki z niego chojrak, bo wyjdzie do pracy na dwanaście godzin, wróci, powie Niusiu niu nad łóżeczkiem i zadowolony.
A ty kobieto kombinuj, jak tu pogodzić resztki życia zawodowego z człowiekiem demolką.
Komentarz: autor Asia 19.01.2010 00:01
do tego dodajmy pisanie po ścianach, ściąganie na siebie obrusów z przyległościami, wysmarowanie powierzchni podłogi ulubionym kremem mamuni (jeśli w zasięgu rąk dziecka pozostawicie poczciwą Niveę za 7 pln i Estee Lauder w cenie nieco wyższej to zgadnijcie koteczki co dziecię nieomylnie wybierze?), itp itd.
Swoją drogą Achajko, jak twój mąż szacowny policzył te 200 pln to ja pojęcia nie mam. To jest koszt samych pampersów, jeśli mnie pamięć nie myli. A gdzie jedzenie, picie, ubranka, zabawki, i kosmetyki dziecięce? Musi co omskło mu się jedno zero w rachubach
Komentarz: autor Achajka 19.01.2010 00:07
Asiek, mnie się zdaje, że on chciał zachęcić brata swego, który w tej materii jest bardzo oporny (gdyby zostali na Ziemi po wybuchu nuklearnym on i Gagatka ludzkość skazana zostałaby na zagładę) do dziecioróbstwa.
Komentarz: autor mahadewi 19.01.2010 16:06
I szwagier uwierzyl? Co by potem nie wysuwal w waszym kierunku roszczen o dofinansowanie z powodu wprowadzenia w blad
Komentarz: autor gagatka 19.01.2010 18:39
NO! I jeszcze odbierają człowiekowi chleba od ust, te dzieci.
A ty mi tutaj nie pisz miła, że ja zgładzam rzeczywistość, ja ratuję własny tyłek od rozstępów i ubóstwa.