A może ona myśli o strażaku…
Usłyszałam w czeskim radio ciekawe statystyki dotyczące fantazji seksualnych kobiety… podczas stosunku z partnerem.
Otóż prawie 70% z nas przyznaje, że podczas igraszek i jęczenia dla ciebie, tak naprawdę ma w głowie kogoś innego. Kogo? W 40% kolegę z pracy lub byłego kochanka, a potem sąsiada, strażaka, policjanta, aktora lub nieznajomego. Nie zdziwiłabym się gdyby chociaż połowa z pozostałych 30% była w ogóle bezmyślna.
I na własne oko dałabym swoją głowę uciąć, że wśród panów te statystyki są jeszcze wyższe, tylko pewnie zamiast byłej jest raczej ekspedientka z warzywniaka, pani z billboardu z bielizną i Doda Elektroda.
Wniosek z tego taki, że kochamy się pozornie ze sobą, ale faktycznie z myślowymi tworami i dzięki temu pozostajemy w związkach po pięć czy dziesięć, Boże broń, lat. Takie oszukiwanie się jak jedzenie parówek sojowych zamiast kiełbaski – kształt był podobny, głód zaspokojony.
Czy więc usiąść i zapłakać? Albo może rzucić partnera i iść się kochać z urzeczywistnieniem fantazji z głowy? Czy wystarczy strażaków? Czy po tygodniu nie zaczniemy wyobrażać sobie listonosza w akcji?
A może na tym polega właśnie romantyka – że miłość jest tak silna, że chce nas trzymać razem nawet gdy pożądanie woła już o nowe ofiary. Może zamiast ranić, zdradzać, rozbijać można by popracować trochę nad wyobraźnią i w ciągu monogamicznego związku zaliczyć w głowie pół świata? W sumie co im to przeszkadza, że on myśli o Monice Bellucci nad jej skromnymi wisienkami albo ona o Ronaldo nad jego trzęsącym się brzuchem. Życie jest przecież jak bajka.
komentarz: by Jajcuś 28.01.2010 09:33
Nad czym tu płakać? To przecież jakby w łóżku kochały się nie dwie, ale trzy lub cztery osoby… a któż by nie chciał wielokącików?
komentarz: by mania_z_Lifestyle'a 30.01.2010 19:47
Bujda na resorach! Mnie powiedziano, że o mnie się myśli! I ja wierzę! Bo i tak nie zweryfikuję