07 Lutego 2010

Blondynka w Afryce, cz.1

autor: gagatka, dział: Obrazki, godz. 19:19

My tu sobie gadu-gadu a mnie cały ten czas tak naprawdę nie ma. Teraz już jestem, ale w ciężkim szoku termicznym po wylądowaniu w zimnym Gdańsku prosto z trzydziestostopniowego marokańskiego upału.

Ostatnie trzy tygodnie spędziłam w kraju wielbłądów, kus-kusu i Allaha, i nawet jemu dziękuję, że jestem już w domu. Przeżyć sto tysięcy łącznie z obrabowaniem, opaleniem, przejedzeniem, utopieniem i nerwowym załamaniem, ale o tym będzie po kolei.

Dziś ogólnie chciałam stwierdzić, że jak się chce jechać na wakacje to się pakuje ręczniczek i olejek i pryska do Włoch albo nawet do prawie rumuńskiej Bułgarii. Do Afryki się jedzie po przygody, niebezpieczeństwa, biegunki, nieprzyjemności, upały, smrody i wszystko to co kręci reporterów National Geographic.

Dziś siedząc sobie w ciepłych kapciuszkach z kubeczkiem Liptona bez cukru pławię się w bogatym duchowo-cielesnym doświadczeniu, które wpłynęło na mój światopogląd niczym noga słonia na żabę. Trzy dni skamlałam ze złości, goryczy i rozpaczy aby dorwać jakąś tratwę i płynąć na dziko przez Atlantyk.

Żeby ni kończyć jednak czarnym klimatem lądu w tym samym kolorze przyznam, że w Afryce pokochałam 3 rzeczy: surfing, palmy i tajine, czyli lokalne jadło. Jak na blondynkę przystało.

CDN

KONKURS WALENTYNKOWY TRWA!

Komentarze »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>