Podróż czerwonego balonika
Kino jest po to, żeby móc uwierzyć w świat obiektywny, który jest poza kinem; wejść w skórę innego człowieka, którego obserwujemy na ulicy.
Hou Hsiao-hsien
Na wczesne zim owe wieczory z mężem czy żoną polecam, szczególnie tym, którzy maja już dzieci i wiedzą, o co chodzi, magiczną opowieść pt. Podróż czerwonego balonika. To film obyczajowy o matce (w tej roli Juliette Binoche), jej siedmioletnim synku i tajwańskiej niani. To historia o tym, jak wielka rolę w naszym życiu spełnia fantazja i przyjaźń. Obie mają uzdrawiającą moc.
Podróż czerwonego balonika próbuje uzmysłowić dorosłym, że bycie z dzieckiem nie jest stratą czasu, lecz odwrotnie – okazja do tego, żeby zatrzymać czas, bezpowrotnie tracony w gorączkowym, codziennym zabieganiu. Że będąc z dzieckiem, żyjąc choć trochę w jego rytmie, patrząc na świat jego zdziwionymi, zachwyconymi oczyma, nie tracimy czasu, lecz go odzyskujemy – przy okazji odzyskując samych siebie. – Wojciech Eichelberger.
Podróż czerwonego balonika to piekny film tajwańskiego reżyseraHou Hsiao-hsiena, mistrza fimowego tao. Obraz jest luźno inspirowany klasycznym filmem Alberta Lamorissea z 1956 r. Czerwony balonik.
W filmie rzeczywistość splata się z magią, życie z marzeniami, ból z radością. Życie, które podglądamy, jest zwyczajne. Nie ma jednak w nim niczego banalnego. Niespiesznie przyglądając się codzienności mamy ochotę ją afirmować. Na krótką chwilę stajemy się tym innym, którego obserwujemy na ekranie.
Polecamy. Gutek Film.