17 Lutego 2010

Szczastlywoj cz. 1

autor: Achajka, dział: Podróże niekoniecznie duże, godz. 22:11

Gagatka do Maroka, a ja… na Ukrainę…

Jak powiedzial Bohdan Zadura, tłumacz literatury ukraińskiej:

Warto odwiedzić Ukrainę. Warto, bo jest to kraj kontrastów, gdzie tzw. prowincja jest bardziej prowincjonalna niż u nas, ale przy Kijowie Warszawa wydaje się prowincjonalnym miastem. Bo nigdzie indziej nie widziałem ta kich ciemności i tak rozgwieżdżonego nieba. I tam przy pomniałem sobie smak prawdziwego białego sera i prawdziwej śmietany. Bo chyba tylko tam kobiety przynoszą do pociągu gotowane raki i pierogi. Bo war to zobaczyć, jak Ukraina się zmienia, i to pewnie ostatnie lata, w których ujrzymy materialne relikty komunistycznej przeszłości. Bo rozbestwieni przez Schengen, przekraczając granicę z Ukrainą, może my sobie przypomnieć, czym jeszcze tak niedawno były granice.
Wybrałam się więc. Zimą. Pod namiot. A co… Ale o tym, jak było, w następnym odcinku.

3 komentarzy »

  1. komentarz: by gagatka 18.02.2010 11:27  

    No mnie kusi, ale już po tym Maroko to sobie przysięgłam że teraz rok tylko cywilizacja o rzut beretem: Szwecja, Austria, reszcie dziękujem. Ale na relację czekam z niecierpliwością, zwłaszcza, że to brunetka podróżuje. One są, wiadomo, dojrzalsze intelektualnie :)

  2. komentarz: by Achajka 18.02.2010 11:38  

    No cóż… Nie ja to powiedziałam.

  3. komentarz: by aprii 27.02.2010 18:38  

    Czekamy na więcej informacji, bo wypad na Ukrainę pod namiot zimą brzmi ciekawie.

    Skąd tylko tyle spacji się wkradło do tekstu?

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>