Krew nie woda…
majty nie pokrzywa – powiedział mi jeden z potencjalnych pracodawców podczas rozmowy o pracę na stanowisko asystentki. I czy chłopak nie będzie zazdrosny, że pani u mnie pracuje. Curiculum vitae? A co to za ch*** muje po angielsku? – skonstatował na zakończenie procesu rekrutacji.
Nowoczesna sekretarka poszukiwana – czytam w Wybiorczej. A mam lat 24 i niewiele jeszcze wiem o życiu. Dzwonię. Po drugiej stronie światłowodów słyszę: A ile pani ma lat? A ile wzrostu? A ile pani waży? Jaki ma pani kolor włosó? posłusznie odpowiadam na te wszystkie pytania. A więc tak wygląda proces rekrutacyjny w stolicy…
Na szczęście mam gdzie mieszkać, mam co jeść, nie muszę…
Kolejna rozmowa. Nie powiem pani od razu, co jeszcze będzie wchodziłow zakres pani obowiązków – słyszę tym razem – bo by pani uciekła. To prawda, natychmiast zbieram manatki.
Rany, jak trudno jest zacząć…
Jak trudno jest przetrwać…
A co u Was, jakie są Wasze początki, Czytelnicy?
komentarz: by ;) 31.03.2010 16:38
„Na szczęście mam gdzie mieszkać, mam co jeść, nie muszę…”
nie ma sie czym chwalic
komentarz: by mania_z_Lifestyle'a 01.04.2010 21:46
Hm, czy ja zaliczam początki… jakieś plany mam, CV wysyłam, ale bardziej coś własnego mam w planach, właśnie, żeby uniknąć takich rozmów, jakie Ty miałaś nieprzyjemność zaliczyć, Achajko (a mamy tyle samo lat zresztą)… na razie sza, proszę trzymać kciuki i wierzyć w przedsiębiorcze kobiety
komentarz: by Achajka 01.04.2010 21:49
Wierzę, Mania, wierzę. I trzymam kciuki, a Ty trzymaj za mnie, bo i ja staram się coś zrobić ze swoim życiem zawodowym…
komentarz: by mania_z_Lifestyle'a 02.04.2010 11:32
Trzymam mocno!
komentarz: by Achajka 02.04.2010 11:33
Powiem po sztubacku: dzięx.
komentarz: by maja 29.08.2010 20:14
na rozmowie w sprawie stażu (mojego) pan pytał gdzie pracuje mój mąż… do tej pory nie wiem po co