04 Maja 2010

Brum, brum…

autor: Achajka, dział: Kobiety szepczą..., godz. 12:42

Czyli jak kobieta wspomaga pracę silnika.

Kobieta wspomaga pracę silnika, robiąc w samochodzie: Brum, brum… No bo jaki ze mnie kierowca? Prowadzić się nauczyłam co prawda dość wcześnie, miałam wówczas własnego Trabanta w kolorze sraczkowatym, co sie w papierach nazywało ładnie jasnobrązowy. Auto miało skrzynię biegów przy kierownicy i bak na benzynę w okolicach silnika. Było tak cenne, że koleżanki nie chciały do niego wsiadać, mówiąc, że nie pojadą niczym tańszym niż ich torebki. Gdybym chciała zwiększyć wartość tego auta dwukrotnie, powinnam położyć na tylnym siedzeniu banana.

Taką to właśnie bryką rozbijałam się po moim rodzinnym mieście, co chwilę powodując stłuczki. A to pokazałam jakiemuś wyprzedzającemu mnie kierowcy „kuku na muniu” i wjechalam w drzewo, a to nie zmieściłam się między dwa auta zgrabnie zaparkowane przed ulubionym centrum handlowym…

Minęło parę lat. Nadal jestem tylko niedzielnym kierowcą, odwożącym wstawione towarzystwo po imprezach (nie piję). Nadal koleżanki, które choć raz wsiadły ze mną do samochodu, mówią, że wolałyby nocą, na bosaka, po warszawskiej Pradze…

Ograniczam się więc do wspomagania pracy silnika. Szepczę swojemu Kierowcy słodko do uszka: Brum, brum…

2 komentarzy »

  1. komentarz: by Nefretete 04.05.2010 20:35  

    hehe :)
    kurs doszkolajacy jak nic, lub wjazd na warszawskie ulice :D tylko najsilniejsi przetrwają :)

  2. komentarz: by gagatka 05.05.2010 09:22  

    Niedzielny kierowca to przy mnie Kubica. Za każdym razem jak wsiadam do auta ustalam z pasażerem, który pedał od czego…

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>