Kwiat Pustyni
czyli dlaczego kobiety nie powinny chodzić do kina.
Mogłam. A nawet lubiłam. Póki nie zostałam matką.
Ale wczoraj, wybrawszy sie na skąd inąd Oscarowy film Kwiat Pustyni (w reżyserii Sherry Hormanna, na podstawie bestsellerowej powieści Waris Dirie), zrozumiałam, że mój czas minął.
Historię pewnie znacie. 13-letnia Waris Dirie ucieka przed zaaranżowanym małżeństwem z obozowiska nomadów, z Somalii, najpierw do Mogadiszu, później do Londynu, gdzie śledzimy jej karierę od sprzątaczki do jednej z najlepszych modelek świata.
Historyjka oglądałaby się gładko, gdyby nie dwie sceny, retrospektywne, a więc prawie pod koniec filmu, dzięki czemu zostałam na seansie niemal do końca.
Pierwsza – podczas ucieczki z afrykańskiej pustyni Waris na pewnym odcinku drogi łapie jakiegoś cudem pojawiajacego się autostopa. Do małej dziewczynki w nocy przychodzi kierowca, usiłujący ją zgwałcić, a dziecko w tej scenie krzyczy: „Mamo!’.
I kolejna retrospekcja. Trzyletniej Waris wycinają łechtaczkę. Malutka dziewczynka wykręca się i krzyczy. Siłą rozstawiaja jej nogi. Z bliska pokazany jest krwawy zabieg.
Nie dałam rady. Wyszłam z kina.
Czy to po urodzeniu dzieci z kobietą robi się coś takiego, że nie może patrzeć na krzywdę najmłodszych? Chyba tak…
A jakie są Wasze doświadczenia w tym zakresie, Czytelniczki?
komentarz: by gagatka 10.05.2010 09:15
Ja bym też wyszła z kina. Bezdzietna.
komentarz: by PrzemekRyk 11.05.2010 00:55
A ja z innej beczki. I wybaczcie, że akurat tą drogą i że prywata będzie, ale inne metody komunikacji autorka tego wpisu jakoś nie raczyła zareagować. Za co swoją drogą litanię wyrzutów, pretensji, fochów i tym podobnych ma już zagwarantowaną stuprocenotowo. Równouprawnienie w końcu lansowane mamy, o parytetach nie wspominając, wobec czego jako męska, szowinistyczna świnia stwierdzam, że też mam prawo odstawić focha z przytupem.
Zapowiada się więc autorce niniejszego wpisu, że jeżeli się nie skontaktuje z autorem niniejszego komentarza, to autor niniejszego komentarza uruchomi swoją upierdliwość… ;D