16 Lipca 2010

Kochać (i) jeść…

autor: mania, dział: Kobiety szepczą..., godz. 08:44

O czym myślę po powrocie do domu? Ostatnio z powodu upałów głównie o zaspokojeniu pragnienia wody i głodu… ale na pewno nie seksu. Dziwne? Bo ja wiem, ponoć według naukowców jest to całkiem normalne. Chociaż nie w przypadku Brytyjek. O nie.

Myśli 58% z mieszkanek Wysp na temat seksu krąży nawet 10 razy dziennie… ale pań, którym burczy w brzuchu (lub tylko w głowie, bo nie każdy głód psychiczny przekłada się przecież na ten fizyczny, żołądkowy) i które myślą, ba, wręcz fantazjują o jedzeniu, jest o 12% więcej.

A wszystkiemu winna otyłość – badanie przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, w której niestety klątwa otłuszczonego burgera z McDonaldsa dotyka chyba co drugą Brytyjkę i tam aż 2/3 pań nie jest zadowolonych ze swojego wyglądu czy też rozmiaru, zaś 53% z nich myśli o jedzeniu tyle samo co niektóre o seksie – czyli aż 10 razy dziennie.

Naukowcy wyliczyli też, w którym momencie dnia łatwiej jest kobietom zmotywować się do diety, a kiedy muszą uważać na różne spożywcze pokusy. Otóż najlepiej zaciskać pasa około godziny 11 rano, kiedy to siedzimy zazwyczaj w pracy, jesteśmy na pełnych obrotach umysłowych i ciężko jest odwrócić naszą uwagę od roboczych zadań w stronę jedzenia. Z kolei wieczór to istne pole minowe: jest to czas relaksu, kiedy kobiety (i nie tylko) zwyczajnie sobie „odpuszczają” i pozwalają na małe co nieco, przyjemności po całym dniu harówki. A panie najchętniej łamią swoje dietetyczne przykazania sięganiem po czekoladę, alkohol, czipsy czy takie bomby kaloryczne w postaci deserów. A kto to potem strawi – na pewno nie wyłączający się na noc żołądek.

Więc uważam, że jestem w miarę normalna, jeśli chodzi o moje myślenie o jedzeniu zamiast O TYM. Otłuszczenie mi nie grozi, bo geny mam jakieś takie szczupłe dość, bo śniadania praktycznie nie jem, obiad spożywam grzecznie około 15., a wieczorem staram się zastępować wszelkie słodycze innym smakołykiem. Tym, o którym myśli 58% Brytyjek – a może i Polek też.

4 komentarzy »

  1. komentarz: by barabara 17.07.2010 13:43  

    gdy tak sobie patrzę na dzisiejsze polki, to zaczynam się zastanawiać, w jak szybkim tempie dogonimy angielki…

  2. komentarz: by ama 17.07.2010 21:12  

    Muszę się zgodzić. Dziś się najadlam tak, ze ledwie chodzę.

  3. komentarz: by gagatka 19.07.2010 09:04  

    Ja jestem ewidentnym przykładem na błogosławieństwo śniadań. Obeżrę się zawsza tak że ledwo chodzę a potem w ciągu dnia to już mogę jak ptaszek zakąsać. A waga cieszy oko :)

  4. komentarz: by anette 19.07.2010 23:06  

    Angielki nie są takie grube jak amerykanki czy niemki, tam to masakra…..

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>