30 Lipca 2010

Moje nowe XXL

autor: mania, dział: Kobiety szepczą..., godz. 09:03

Jak się niedługo pewnie okaże, moim sławetnym S łamanym przez minimalne M mydlę sobie od dłuższego czasu oczy, a mojemu mężczyźnie umysł. Bowiem według polskich naukowców nosimy rozmiarówkę ubrań, która od niemal 25 lat nie ma pokrycia w realnych kształtach naszych ciał…

Kiedyś, jeszcze jakieś ćwierć wieku temu, badania nad zmieniającymi się kształtami Polaków przeprowadzano średnio co 10 lat, systematycznie analizując zmiany naszych słowiańskich kształtów, jakie zachodziły a to przez pożerająca nas kulturę McDonald’sa, a to przez zwyczajne tłuszczowe odleżyny, których nabieraliśmy od leżenia plackiem przed coraz większym i bardziej płaskim TV, podłączonym do liczącej 2000 kanałów kablówki (a trzeba przecież obejrzeć wszystkie). W każdym razie jakiś czas temu ową badawczą systematyczność po prostu szlag trafił, a nam pozostało wciskać się w ciuchy, które nie mają tak naprawdę nic wspólnego z tym, co pod nimi skrywamy. Dla niektórych to powód do dumy, ale dla innych zmora oglądania codziennie tłustego XXL wiszącego w szafie. Ale może role dzięki nowym rozmiarówkom na korzyść niektórych z nas się odwrócą.

Polscy naukowcy postanowili więc zedrzeć z nas ten łach kłamstwa i stwierdzili, że na nowo Polakom zmierzą to i owo. Instytut Włókiennictwa w Łodzi tworzą więc nowe tabele rozmiarowe, tłumacząc, że te stare są strasznie nieaktualne: bo znakiem dzisiejszych czasów jest to, że młodzież i trochę 20-latków wzwyż o kilka lat są o wiele szczuplejsi, natomiast starsi Polacy już bardziej obrośli w kilogramy niż ich rówieśnicy 25 lat temu. Naukowcy to wielkie Polaków mierzenie robią je jednak inaczej niż kiedyś. Bo najlepsze w tym wszystkim jest to, że do lamusa posłano podczas tych badań wysłużony i niestety już nie tak niezastąpiony centymetr krawiecki. Zastąpił go bowiem laser – bezdotykowy i o wiele bardziej precyzyjny w pomiarze wszelkich zakamarków, wybrzuszeń czy nierówności ludzkiego ciała. A pomiar dzięki przesuwającemu się wzdłuż sylwetki 2 razy skanerowi trwa zaledwie 30 sekund. Ot, nadrobił zaległości ćwierćwiecza w pół minuty.

Palec do góry, komu zrobiło się cieplej na myśl o wielkim L na metce. Bo mnie owszem. Na samą myśl o M trochę mnie Mdli.

5 komentarzy »

  1. komentarz: by anoriell 30.07.2010 18:00  

    hoho! Może nareszcie będę mogła kupić sobie żakiet w sklepie dla dorosłych, bez komentarzy typu: Rozmiarów mniejszych niż 34 to nikt nie szyje!
    No i fakt, że ich dżinsy 34 są w sam raz, ale te żakietowe spodnie to chyba mierzyli na manekinie o 10cm szerszych biodrach.

  2. komentarz: by gagatka 30.07.2010 19:05  

    Ja się podpisuję, że jako kobieta to jestem szczęśliwa jak idę do przymierzalni z S i wychodzę z uśmiechem. Jak muszę wrzasnąć zza firanki, że jednak M, to już tak trochę jak letnia kawa, niby da się wypić ale…

  3. komentarz: by mrugacz 31.07.2010 12:31  

    Mam nadzieję że nie okaże się, że rozmiarówkę będziemy mieć ‘angielską’, bo wtedy nawet XSki mogą z nas spadać u.u” Szczupłe kobiety będą się musiały stłoczyć w jakimś gettcie wtedy T.T

  4. komentarz: by zza_kwiatka 31.07.2010 14:44  

    Przy moim wzroście to powinnam nosić L, a mieszczę się w S, bo M potrafi wisieć.
    I zawsze brakuje mi kilku centymetrów, żeby rękawy jako tako dosięgały nadgarstków T.T

  5. komentarz: by mrugacz 02.08.2010 10:54  

    zza_kwiatka – ja za to muszę zawsze dżinsy ucinać, zawsze :D Jestem posiadaczką bioder, a to chyba zaskakuje wielu projektantów dżinsów ;p
    Mnie wkurza mnie jeszcze, gdy przymierzam coś i widzę, że projektant ewidentnie zapomniał, że kobiety mają piersi. Gdy S jest zbyt opięte nie tam gdzie trzeba a M wisi jak worek =.=

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI.

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza do wpisu

Jeśli chcesz, możesz użyć następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>