Oda do brata
Za dwa dni mój mały wielki brat wydaje się za kobietę. I oczywiście się cieszę, że będą wnuki dla mamy, bo z facetem byłoby gorzej, że będzie miał dom, szczęście, ciepełko i nową własność ruchomą w posiadaniu. Ale jest też jakoś tak łyso…
Bo jedyna siostra dla brata to funkcja społeczna równa arcybiskupowi. Jest tak trochę jak mama, trochę jak brat ale w młodej i żeńskiej postaci. Powiernica, kolega, partner do gier i zabaw, korepetytor, pokojówka, kucharka, niania, bliska przyjaciółka. Aż pierś rozsadza z tej dumy, gdy widzisz jak brat rośnie, mężnieje, zmienia biegi w aucie czy wierci dziurę w ścianie. Profesjonalną dziurę. I nagle potrafi się zaopiekować, pocieszyć, pomóc, obronić, rozśmieszyć. I jest lepszy niż kolejnych dziesięciu facetów, którzy lądują w twoim życiu.
A potem to bierze szlag, bo któraś z panienek, które miały wylądować w jego życiu i odejść, nagle decyduje się zostać i decyduje o wszystkim. O jego porze wstawania, o drinkach, które pije, o tym gdzie jedzie na wakacje. I czujesz, że to już nie jest Brat, tylko mąż szwagrowej. Głupio jakoś się robi.
Niby ciężko winić kobietę, a jeszcze ciężej brata. Ot, świat jedzie do przodu, trzeba zacisnąć zęby i się dostosować do sytuacji udając, że jesteś mega szczęśliwa. Nadmuchać im biały balonik i sypnąć ryżem po głowach.
I tak koniec końcem to lepszy wariant niż antypatyczna teściowa, której kradniesz syna.

komentarz: by Villemo 20.08.2010 22:15
tak to już bywa, że bracia podążają własnymi drogami. Być może podłamało chłopaka to, że niezawodna dotychczas siostra coraz częściej pojawia się z bratem-Czechem u boku