Msza wstępna
Czytałem niedawno o skierowanej do singli inicjatywie kościoła polegającej na organizacji specjalnych mszy dla przedstawicieli tej – coraz większej – grupy społecznej. Mój wewnętrzny diabełek od razu i z charakterystyczną dla niego satysfakcją dostrzegł dość niegrzeczny aspekt sytuacji wytworzonej przez instytucję stojącą na straży moralności, cielesnej wstrzemięźliwości oraz ogólnie rozumianej czystości. Czystości myśli również…
Bo o myśli i intencje mi tu idzie. Msza to czas kontemplacji, refleksji i duchowego oczyszczenia. Moje obawy (zaznaczam, że jestem człowiekiem, który rozumie sens sakramentu mszy świętej, mimo iż uczestnictwa w niej raczej unika) dotyczą stanu ducha zebranych w kościele singli. W końcu idą tam po to, aby spotkać partnera lub partnerkę. Po mszy w zakrystii odbywa się spotkanie przy herbatce, podczas którego uczestnicy mogą nawiązać ze sobą bardziej bezpośredni kontakt, porozmawiać, wymienić się telefonami i adresami e-mail. Mnie jednak najbardziej interesuje to, co dzieje się w głowach singli podczas samej mszy. Czy są w stanie skupić się na uczestnictwie w świętym sakramencie, czy raczej wykorzystują ten czas na rozpoznanie sytuacji i ewaluację szans? Czy modląc się żarliwie, analizują jednocześnie szczegóły budowy anatomicznej potencjalnych partnerów? Czy wchodząc do kościoła dokonują szybkiego rozpoznania i zajmują strategiczne pozycje? Przecież zdecydowana większość z tych osób zakłada możliwość natychmiastowego rozpoczęcia płomiennego romansu! Niecodzienna sytuacja jak na kościelne ławy, prawda? Z pewnością niektórzy „wpadają sobie w oko” już na etapie pierwszego „ojcze nasz”. Wyobrażacie sobie co musi się dziać przy „przekażcie sobie znak pokoju”?! Iskry lecą…

Podkreślam, że inicjatywę kościoła doceniam i uważam za słuszną – jest z pewnością wiele osób, dla których to duża szansa na ułożenie sobie życia. Uważam wręcz, że to super pomysł. Zarówno dla tych singli, którzy faktycznie szukają swoich drugich połówek, jak i dla tych, którzy poszukują odmiany i odrobiny mirry i kadzidła w swoim życiu erotycznym. Msza wstępna, potem szybka herbatka… Idziemy do mnie, czy do Ciebie?
komentarz: by Agata 01.09.2010 23:01
Mateo, a którego kraju te plany dotyczą? Myślę, że dotkniętych niżem demograficznym albo też będą miały na celu zachęcić wiernych na niby, do coniedzielnego pójścia do kościoła a może i częściej. Bo jak wiemy, kościoły pustoszeją. A jeśli to u nas ? to co mohery na to powiedzą? Będzie okupacja.
komentarz: by Mateo 02.09.2010 10:00
To u nas! Jeźdźcy apokalipsy nadciągają!