Jak rozpoznać drugą połówkę???
Z cyklu rozważań przedślubnych. WĄTPLIWOŚCI…
Tak, mam je. Mówią mi, że to niedobrze, że powinnam być pewna; mnie się zdawało zawsze, że to normalne. No może nie zawsze. W wieku uwielbienia dla Ani z Zielonego Wzgórza uważałam, że się zakocham na zabój, on padnie na kolana, będzie biały ołtarz wśród jabłoni a dusza będzie krzyczeć: TAK, TAK, TAK…
Tymczasem nie krzyczy, czemu się wcale nie dziwię, bo lekturę dla nastoletnich romantyczek odpuściłam dawno. W sumie to dusza, albo i szatan – któż to wie, kto tak cicho gada jak Gollum – raczej podburza:
„Skąd wiemy, że to ten? No skąd? Może nasza druga połówka ciągle gdzieś czeka i jest bardziej dopasowana? Może dałaby nam więcej szczęścia i wzięła więcej tego, co chcemy dać? Może nie kłóciłaby się z nami o zapiaszczone buty i historię XX wieku?
Czy to jest faktycznie miłość na całe życie? Czy nie rozwali jej byle co, byle kto, za dwa lata? Po co nam rozwody i kolejne dowody? Po co głupie obietnice, których i tak nikt nie myśli dotrzymać?
Czy możemy wychodzić za kogoś z kim się nie do końca zgadzamy, czasem kłócimy, czasem ignorujemy? Kogoś przez kogo płaczemy raz na miesiąc i kogo mamy ochotę zostawić raz na kwartał?…”
– Gollum gada. Próbuję go udławić, zatłuc młotkiem myśli, ale rano znowu wstaje. No bo kto mi powie, skąd to się wie? Że to Ten Jeden / Ta Jedna? Sama sobie odpowiem pewnie, z ręką w nocniku?

komentarz: by Agata 06.09.2010 20:04
Nasze ciocie i babcie twierdzę, że jeśli dziewczyna nie wyjdzie za mąż w wieku 18-25 lat, to później trudniej. Choćby z powodu tego Golluma.Oprócz miłości pojawia się tzw. zdrowy rozsądek i obraca temat na przeróżne strony. No i zdążyło się dostrzec, ile to wokół nas szczęśliwych związków, albo nieszczęśliwych. Mnie w każdym razie wystarczyło, a nawet zostało paluszków od jednej ręki, wykorzystanych do analizy mojego otoczenia. Gagatko, ale Tobie na pewno się uda. Życzę Ci tego z całego serca.
komentarz: by bladaczka 07.09.2010 13:51
Dobrze że nie tylko ja mam takie myśli. A mam identyczne. :] Czasem dni upływają rajsko niemal bez Golluma a raz na jakiś nas dudni mi we łbie że jak to możliwe że się WIE i już, że to To jest i koniec i blablabla.Ale teraz myślę że te wątpliwosci to wynika z naszej wiedzy, naszego głębokiego umysłu i wyobraźni działającej non stop…czego niektórzy ludzie nie posiadają. Dlatego bywają odmienne poglady typu miłośc forever i ksiaze z bajki :] Ta wyobraźnia moja juz nie raz się przekonałam jest czasem drażniąca. No i tu dajmy na to ten właśnie przypadek trefny, WĄTPLIWOŚCI co do słuszności powtarzanego jak echo przekonania że jest ten jedyny, a miłość jest cacy gdy jest to ta prawdziwa. Czuję się czasem zagubiona i trochę przestraszona że mi sie to jakoś nie do końca zgadza,i wstydze sie przyznac że jestem z facetem cudownym facetem a i tak zastanawiam sie czy gdybysmy mieli teraz sie pobrac to co jesli to jednak nie to czy nie ten? Nie wiem juz czasem czy to tylko głupi strach i ta wyobraznia, a wątpliwości tylko mi sie „zdaja” czy rzeczywiście to NIE ten [zdziwiona i zniesmaczona mina do tego]. Po chwili jednak dochodzę do wniosku że romantyczne echo racji za cholerę nie ma. Bo w sumie najlepsze są te kłotnie od czasu do czasu, te jego wady paskudne, to że czasem mnie wnerwia jak cholera a po chwili już lecę z nim do łoża. „Skąd mam wiedziec ze to jest to?” Bo są faceci z którymi nawet te kłotnie kręcą a wady są zabawne. I można mieć watpliwosci całe zycie, uważam to chyba powoli za cos zupelnie normalnego. Najlepiej pamiętac że najważniejsze to byc w TEJ chwili szcześliwym i zmieniąć samemu swoje zycie nie czakajac na coś co „moze sie wydarzyc a jednak nie musi”. Zycie w naszych rekach i wszelkie wyobry, najwazniejsze dbać o czyste szczęście.:] DO tego trzeba pamietac moja droga, że wszystko co negatywne wzbogaca nas zawsze o coś pozytywego. I zamiast myśleć zacznijmy działać cześciej o 50%. Myślę dodatkowo że ciezko o miłośc na całe zycie ognista i paląca, to nawet udowodnione naukowo ze substancje w naszym organizmie odpowiedzialne za „motyle i ekscytacje miłosna” zanikaja po ok. 2 latach zwiazku i zaczyna sie okres glebszej przyjazni przywiazania i ciepła, a nie gorąca ktore wtedy tez moze byc przyjemne gdy tylko o nie opdpowiednio zadbamy. :]
komentarz: by bladaczka 07.09.2010 13:58
Ach no i chce powiedziec ze zgadzam sie z komentarzem wyzej choc i tak sie juz ugadałam [moze z sensem moze nie] wiem wiem i przepraszam… :] Ten zdrowy rozsądek tez mąci w głowie jednak
komentarz: by gagatka 08.09.2010 12:54
No macie rację dziewczyny bez dwóch zdań. Tylko ta głupia kobieca natura z rozsądkiem ma tyle wspólnego co piernik z całą resztą. Bladaczka ma rację, że te kłótnie to koloryt i nawet dobra sprawa – nie jest nudno, są radości godzenia się, a z kryzysów się związek zwykle umacnia. Ale co jeśli w danym momencie gniewu i porywu wiem na 100%, że nie chcę miec z tym gościem nic wspólnego? Co jeśli taki moment potrwa chwilę dłużej i zdążę spakować walizkę?
Może są takie związki i takie miłości, że tych momentów tak drastycznych nie ma – po prostu człowiek się kłóci z miłością w sercu? Może takiej miłości trzeba szukać, która nigdy nie wywraca się całkiem do góry nogami?
komentarz: by bladaczka 08.09.2010 17:00
Coż ja skomentowałabym to tak : każdy inaczej może reagować w czasie kłotni, może Ty akurat tak drastycznie reagujesz, kto wie.:]
A jeśli nawet coś komuś jednak ostatecznie „nie wyjdzie” to uważam, ze najlepiej biec dalej w tym szalonym życiu i pragnąć szęścia gdy go zabraknie zostawiając za sobą bez strachu to co było, ja tak zrobiłam i poczułam sie nieskazitelnie, cudownie, nad wyraz szczęśliwa, wolna i pełna sił, choć nie był to rozwód, a zerwanie 3 letniego głupiego związku blech… ;]
A gdyby Tobie ktos tu napisał ze U CIEBIE TO NIE MILOSC NAPEWNO nie odwołałabys chyba slubu, prawda? :] Bo mimo wszystko TY wiesz najlepiej o tym co dotyczy Ciebie kochana i wszystkiego doświadczyc musimy chyba n a wslasnej skórze aby wiedziec. Nie martw sie teraz za wiele, trzymam kciuki za udana przyszłośc. :]