Najlepszy poród
o jakim słyszałam. Serio. Bo w filmach zawsze jest ta spocona, klnąca baba, które drze się w samogłosy a dziesięć osób dokoła krzyczy do niej „przyyyyj”. Zupełnie jakby trzeba było rodzić wulgarnie i w stresie… (więcej…)
o jakim słyszałam. Serio. Bo w filmach zawsze jest ta spocona, klnąca baba, które drze się w samogłosy a dziesięć osób dokoła krzyczy do niej „przyyyyj”. Zupełnie jakby trzeba było rodzić wulgarnie i w stresie… (więcej…)
Nowy trend wśród Amerykanów szerzy się niczym tragiczny efekt dżumy w XIV wieku: czyli śmierć.
Pomysł wydaje się wspaniały. Kochające się, młode małżeństwo z siedmioletnim stażem postanawia dać sobie wolne na jedną noc… (więcej…)
Dobry. I z sensem. Mój wkład w autokrytykę damskiego gatunku. Bo w niektórych kwestiach naprawdę nawalamy, drogie panie. Po całej linii. (więcej…)
Że źle się ubrał? Że niby jego mama się wtrąca za bardzo w ich sprawy? Że chrapie, dłubie w nosie? Nie, o to się pary nie kłócą. To drobnostki. Armaty wysuwają się przy sprawie o wiele grubszego (albo głupszego) kalibru.
Z racji mojego tymczasowego rozwodu z literaturą postanowiłam przerzucić się na ruchliwą kulturę obrazkową.
DRD4. Nie brzmi to przyjaźnie, prawda? No i nie powinno. Tak nazywa się gen, przez który twój ukochany mąż nie może trafić z pracy do domu, a narzeczony znika na dyskotekach w damskiej toalecie. (więcej…)
Nie, nie będzie o braku stanika. Będzie o piersi, która w nagiej postaci bulwersuje. Szczególnie z „doczepionym” do niej ustami niemowlakiem.
Zostaliśmy otruci. Haniebnie, bo bez ostrzeżenia. Podstępnie, bo przez własną matkę i teściową. Czyli tematu ciąg dalszy… (więcej…)
Kto nie pisał nigdy artykułów do internetu, nie zna tej radości. Napiszesz o obserwacji ptaków na Lofotach, o czeskiej kuchni czy sposobach na zmarszczki i się dowiesz o sobie… (więcej…)